Stawiamy na czyste rozwiązania

Efekty doświadczeń naukowych powinny przekładać się na praktykę i przynosić korzyść lokalnej społeczności

Z Michałem Chwastkiem, zastępcą burmistrza Słomnik, rozmawia Marcin Austyn

Słomniki posiadają niskotemperaturową instalację geotermalną, jednak nie jest ona wykorzystywana zgodnie z założeniami projektu…

– Nasza instalacja w ostatnich latach funkcjonuje wyłącznie na rzecz indywidualnych budynków mieszkalnych. W Słomnikach jest paru odbiorców podłączonych do tego medium, budynki te są wyposażone w indywidualne pompy ciepła. Tam zasadniczo przez cały sezon grzewczy system ogrzewania funkcjonuje w oparciu o geotermię – jeden z domów nie posiada innego ogrzewania poza pompą ciepła. Mieszkańcy są zadowoleni. Świadczą o tym chociażby zadawane po ostatnim ochłodzeniu pytania, kiedy puścimy wodę, aby użytkownicy pomp ciepła mogli rozpocząć sezon grzewczy.

Woda wydobywana z odwiertu miała być wykorzystywana – poprzez centralną pompę ciepła – do ogrzewania osiedla?

– Taka pompa ciepła jest zainstalowana w zbiorczej kotłowni gazowej, która ogrzewa osiedle i obiekty użyteczności publicznej. Te urządzenia powinny współpracować i przynosić oszczędności w zużyciu gazu. Niestety tak nie jest. Dlatego szukamy wyjścia z tej sytuacji. Mamy takie sugestie, że instalację można „rozruszać” poprzez zmianę czynnika grzewczego w pompie, to spowodowałoby zmianę parametrów pracy tego urządzenia. Drugim rozwiązaniem jest dokończenie procesu termomodernizacji. Budynek szkoły został ocieplony, ale należałoby zastosować tam grzejniki o większej powierzchni. Wówczas czynnik grzewczy mógłby mieć niższą temperaturę niezbędną do zapewnienia wymaganego komfortu cieplnego. Te prace nie zostały dokończone m.in. właśnie z uwagi na niestabilność źródła. Nasz odwiert ma głębokość ok. 300 metrów. Nie jest to duża głębokość jak na geotermię i dlatego też temperatura nie jest najwyższa, bo wynosi zaledwie 18 st. C. To w jakiś sposób określa nasz potencjał.

Główna instalacja nie działa, jak zakładano – gdzie został popełniony błąd?

– Tego do końca nie wiemy. Sądzę, że z jednej strony, zamierzenia naukowe PAN czy KBN zostały osiągnięte. Z drugiej jednak strony, dobrze byłoby, gdyby efekty doświadczeń naukowych przekładały się na praktykę i przynosiły korzyść lokalnej społeczności. Tymczasem projekt w obecnym kształcie okazuje się nieefektywny z uwagi na brak możliwości jego eksploatacji, a gdyby założyć jego rozbudowę, stanie się nieefektywny ekonomicznie. Nie możemy przecież nakazać mieszkańcom płacić więcej i dostarczać im tak naprawdę gorszą wodę tylko dlatego, żeby zakończyć projekt.

Zamierzają Państwo wybudować pasywną halę sportową. Takie budownictwo jest wciąż mało znane i brakuje fachowców. Nie boją się Państwo, że coś pójdzie niezgodnie z planem?

– Nie boimy się tego zadania. Współpracujemy z projektantami, którzy mają kontakty w krajach zachodniej Europy i tam nabywali doświadczenia. Tam mieli okazję do zapoznania się z istniejącymi już rozwiązaniami tego typu budynków, wiedzą, jakie błędy tam popełniono i co można zrobić lepiej. Dlatego mogę powiedzieć, że nasza hala będzie najlepsza z dotychczas powstałych obiektów w Europie. Sposób wykonania i materiały, z jakich hala ma powstać, zostaną szczegółowo opisane w dokumentacji projektowej. W wymogach przetargu będziemy wskazywać na doświadczenie w realizacji tego typu zadań budowlanych. To ograniczy dostęp do wykonawstwa tej hali osobom, które nie mają doświadczenia i nie gwarantują poprawnego zrealizowania inwestycji. Ponadto z naszej strony nad całością prac będzie czuwał wykwalifikowany inspektor nadzoru budowlanego. Budowa ma się zakończyć wszystkimi próbami. Obiekt musi spełniać wymogi stawiane budynkom pasywnym.

Budownictwo pasywne to także wyższe koszty na etapie inwestycji…

– Nie boimy się kosztów inwestycyjnych, wiemy, ile budowa będzie kosztowała. Bardzo duże oszczędności będziemy osiągać rokrocznie z powodu bardzo niskich kosztów eksploatacji. Jeśli chodzi tylko o energię potrzebną na ogrzewanie hali, to budynek pasywny potrzebuje jej ok. 80 proc. mniej niż wykonany standardowo. Przy tak dużych obiektach i w perspektywie drożejącej energii to ma kardynalne znaczenie.

Kiedy budowa ruszy i jak będzie finansowana, będą Państwo sięgać po środki unijne?

– Tak. Przeszliśmy etap preselekcji, złożyliśmy stosowny wniosek i czekamy na ostateczne decyzje. Konkurencja jest duża, bo przyjęte wnioski opiewają na kwotę 1,5 raza wyższą niż dostępne środki. Mamy jednak nadzieję, że innowacyjność naszej inwestycji da nam przewagę. Jednak bez względu na to, czy otrzymamy dofinansowanie, czy też nie, inwestycja ruszy jesienią tego roku, a oddanie planujemy na jesień 2010. Jest to plan ambitny, ale realny.

Dziękuję za rozmowę.


drukuj