fot. PAP

Sprawa tęczy na placu Zbawiciela w sądzie

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście zajmował się dziś sprawą decyzji prezydent Warszawy dotyczącej tęczy na placu Zbawiciela.

Rodziny Powstańców Warszawy czują się znieważone zlokalizowaniem symbolu z którym identyfikują się środowiska gejów i lesbijek w miejscu tak szczególnie naznaczonym historią, jak Plac Zbawiciela.

To miejsce męczeństwa i zagłady ludności Śródmieścia, instruktorek harcerstwa żołnierzy AK – przypomina Barbara Butler-Błasińska, której ciocia Aniela Kowalska w czasie wojny pomagała ratować osoby uciekające z placu Zbawiciela przed zagładą.

– Sędzia nie pozwoliła mi się wypowiedzieć. Protokołowała parę zdań od siebie. Natomiast, co jest istotne, prokuratura i sąd odmówiły mi statusu pokrzywdzonej czy pokrzywdzonych nam, naszemu środowisku, chociaż jesteśmy najbliższą rodziną instruktorek harcerstwa, które zginęły w „żywej tarczy” 4 sierpnia na placu Zbawiciela, kiedy to Niemcy przygotowali zagładę Śródmieścia. Sprawa jest ważna, bo dotyczy znieważenia pamięci powstańczej Warszawy. Nie ma upamiętnienia, a jest tęcza, która jest znakiem ideologii obcej walczącej Warszawie – zaznacza Barbara Butler-Błasińska.

Wyrok sądu może zapaść dzisiaj.

RIRM

drukuj