fot. Marek Borawski /Nasz Dziennik

Sprawa grudnia ’70: Kociołek ponownie stanie przed sądem

Stanisław Kociołek ponownie stanie przed sądem za „sprawstwo kierownicze” masakry robotników w 1970 r. – orzekł Sąd Najwyższy. Uwzględnił on kasację prokuratury i uchylił prawomocny wyrok w tej sprawie. Proces będzie się toczył w Gdańsku. 

W 2013 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nie jednogłośnie uniewinnił 81-letniego dziś Kociołka. Na 2 lata w zawieszeniu skazano natomiast dwóch byłych wojskowych – Mirosława W. i Bolesława F. Decyzję władz PRL o użyciu broni przeciw robotnikom SO uznał za „bezprawną i przestępczą”. W 2014 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał ten wyrok.

Kasację do SN na niekorzyść Kociołka złożyła prokuratura, a oskarżyciele posiłkowi – wobec dwóch byłych wojskowych.

Mec. Piotr Andrzejewski, pełnomocnik NSZZ „Solidarność” w procesie ws. Grudnia’70 mówi, że decyzja SN czyni zadość oczekiwaniom społecznym.  Obawia się jednak, że dalszy proces może zakończyć się umorzeniem.

Sprawa może się skończyć umorzeniem ze względu na śmierć ostatniego z oskarżonych, co do którego jeszcze toczy się postępowanie. I tak się stało, że wszyscy inni oskarżeni są już poza tokiem działania sądu, co nie oznacza, żeby stan faktyczny w dotychczasowym postępowaniu był właściwie oceniony. Na pewno nie była to bójka z użyciem broni ze skutkiem śmiertelnym. Było to zamierzone działanie, bliskie zamachu stanu, obalenia ekipy Gomułki przez zbrodniczą działalność. Sprowokowana przez cześć aparatu władzy za aprobatą Moskwy. Stąd będziemy podtrzymywać, jako „Solidarność” nasze stanowisko zmierzające do tego, żeby ocena ta była zgodna z oczekiwaniami, tym co wiemy i społecznym odczuciem sprawiedliwości – tłumaczy mec. Piotr Andrzejewski.

Sąd Najwyższy pozostawił bez rozpoznania kasacje ws. dwóch b. wojskowych. Oznacza to, że skazanie ich na kary 2 lat więzienia w zawieszeniu jest już ostateczne.

Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych.  Do spacyfikowania protestów władze wykorzystały ok. 27 tys. żołnierzy oraz 9 tys. milicjantów i funkcjonariuszy SB.

RIRM

drukuj