fot. PAP

Skandal wokół Stoczni Gdańsk!

Upadek zakładu jest praktycznie przesądzony gdyż Agencja Rozwoju Przemysłu odrzuciła projekt jej ratowania. Zamiast jednak to ujawnić, zamówiła w firmie PR-owej schemat kampanii informacyjnej, która ma zdjąć z niej odpowiedzialność za taką decyzję– podaje portal trójmiasto.pl.

W instrukcji znajduje się m.in. propozycja, by przed ogłoszeniem ostatecznej decyzji, przeprowadzić kontrolowany przeciek do „Gazety Wyborczej Trójmiasto” i „Pulsu Biznesu”. Wydźwięk przekazu miałby być taki, że finansowe wsparcie i tak nie może pomóc stoczni.

To jest mega skandal i to w kilku wymiarach – podkreśla poseł Andrzej Jaworski – były prezes Stoczni Gdańskiej.

– Po pierwsze: totalna niewiarygodność obecnej ekipy nowego ministra Skarbu Państwa, szefa Agencji Rozwoju Przemysłu – Wojciecha Dąbrowskiego, który z jednej strony: 21 marca br. podpisuje porozumienie, które ma doprowadzić do tego, że Stocznia Gdańska może normalnie funkcjonować, a z drugiej strony udziela wywiadów mówiących o tym, że jest blisko porozumienia. I tutaj dowiadujemy się, że została podpisana umowa z firmą pijarowską, która ma w „ białych rękawiczkach „ zdjąć odpowiedzialność z Agencji Rozwoju Przemysłu Ministerstwa Skarbu, ze względu na to, że za chwilę Stocznia Gdańska może upaść, ponieważ tak postanowiła Agencja Rozwoju Przemysłu – zaznacza poseł Andrzej Jaworski.

Kolejny skandal, jak dodaje poseł, to wytypowanie gazet, które traktowane są jako tuby.

– W tym przypadku mowa jest o „ Gazecie Wyborczej „ i „ Pulsie Biznesu „, które są przygotowywane do tego, aby odpowiednie materiały były do tych gazet zamieszczone. To ma być ta tuba, która spowoduje, że inne media będą dokładnie ten przekaz, jaki agencja pijarowska przekazała, dalej propagować. Dla mnie najbardziej bulwersującą sprawa jest to, że kilka tysięcy pracowników jest traktowanych bardzo przedmiotowo, nikt się z nimi nie liczy. Liczy się tylko i wyłącznie dobre imię ministra i Agencji Rozwoju Przemysłu – zauważa poseł Andrzej Jaworski.

RIRM

drukuj