fot. PAP/EPA

Siły rządowe przejęły posterunek milicji w Ługańsku

Na wschodzie Ukrainy trwa akcja antyterrorystyczna. W dramatycznej sytuacji wciąż znajduje się ludność cywilna. Ukraińcy ze wschodu oczekują na pomoc humanitarną, która napływa zarówno z Kijowa jak i z Moskwy.

Kontrowersyjny biały konwój, czyli rosyjski transport zaakceptowała już strona ukraińska i najprawdopodobniej jutro znajdzie się on na terenie Ukrainy.

1800 ton pomocy humanitarnej w około 290 ciężarówkach powodowało wzrost napięcia pomiędzy Kremlem a Kijowem. Początkowo zarzucano Moskwie, że konwój ma na celu dozbrojenie prorosyjskich separatystów. Ostatecznie jednak rząd w Kijowie porozumiał się z Kremlem ws. transportu. Wszystko odbywa się pod egidą  międzynarodowego komitetu czerwonego krzyża.

„Obecnie oba rządy – Ukrainy i Rosji – współpracują. Mamy przyjemność obserwować ich wspólną pracę, a kontrola celna ładunku i bezpieczeństwo konwoju zostały zapewnione” – powiedział szef regionalnego oddziału Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża.

Białe ciężarówki mają także na oku obserwatorzy OBWE, którzy prowadzą swoją misję na Ukrainie niemal od początku konfliktu. Ich zadaniem będzie bezpieczne dostarczenie ładunku do wskazanego przez Kijów miejsca.

„Teraz będziemy kontynuować naszą pracę obserwacyjną. Samochód oznaczony krzyżem, jego cała aktywność, będzie pod naszą kontrolą. Nie będziemy jednak sprawdzać jego zawartości, bo nie leży to w naszych kompetencjach” – powiedział Paul Picard, szef misji obserwacyjnej OBWE na Ukrainie.

Emocje związane z konwojem podgrzał premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. W swoim wystąpieniu przekazał on informacje o wsparciu separatystów, jakie przybyło z terenu Federacji Rosyjskiej. To przede wszystkim ciężki sprzęt oraz bojownicy.

„Mam dla Was dobrą wiadomość. W kierunku utworzonych korytarzy, w ramach reformy armii stworzyliśmy następujące rezerwy. 150 jednostek ciężkiego sprzętu wojskowego w tym około 30 czołgów, a także opancerzone transportery oraz 1200 bojowników. Byli oni szkoleni na terenie federacji rosyjskiej i przyłączą się do nas w najbardziej krytycznym momencie” – powiedział Aleksandr Zacharczenko, premier Donieckiej Republiki Ludowej.

Separatyści zdołali zestrzelić ukraiński myśliwiec bojowy MiG-29, który uczestniczył w starciach na terenie Ługańska. W odpowiedziukraińskie siły rządowe odbiły miasto Żdanowska w obwodzie donieckim oraz  przejęły posterunek milicji w Ługańsku. W mieście tym sytuacja mieszkańców jest dramatyczna. Blisko dwa tygodnie mają odcięty dopływ prądu, wody i łączności.

„To jest naprawdę dramatyczna sytuacja dla wszystkich z naszego kraju. Nie jesteśmy tu po to, by z kimś wojować. Odpowiedź na pytanie, dlaczego jest tu nasza armia, to brak akceptacji dla walk czy obcych armii” – powiedział Dimitrij, wolontariusz II Batalionu Kijowskiego

Od czwartku Ługańsk jest całkowicie okrążony przez ukraińskich żołnierzy i odcięty od terenów kontrolowanych przez separatystów.

 

 

TV Trwam News

drukuj