fot. twitter.com

Sieci handlowe szykują obejście zakazu handlu w niedziele

Pracownicy Biedronki – jak dowiedział się „Dziennik Gazeta Prawna” – mieliby pracować na nocnej zmianie, która zaczynałaby się o godz. 0.15, a to oznacza, że wolną niedzielę od handlu pracownicy mieliby tylko do północy. Ich zmiana potrwa pięć i pół godziny. Sieci tłumaczą się, że zmiana zasad działania ma chronić przed utratą zysków.

Związkowcy „Solidarności” w Biedronce oceniają, że nowe godziny pracy łamią przepisy o dobie pracowniczej. W regulaminie pracy została ona ustalona od godz. 6.00 rano jednego dnia do godz. 6.00 rano następnego. Dlatego w tej sprawie mają interweniować w Głównym Inspektoracie Pracy.

Według prawników, pracownicy mogą liczyć na dodatek za pracę w nocy. Zwykle wynosi on 20 proc. najniższego wynagrodzenia.

Odpowiednie organy zostały poinformowane o ewentualnych sposobach obejścia przepisów – podkreślił Alfred Bujara, przewodniczący handlowej „Solidarności”. Dodał, że jeśli dojdzie do masowych zmian dot. doby pracowniczej, niewykluczona będzie nowelizacja ustawy.

Tak naprawdę nikt po północy z niedzieli na poniedziałek nie wybierze się na zakupy. To jest absurd! Pracownicy są niepotrzebni w tym dniu w sklepie, bo towar można wyłożyć i przygotować sklep rano, chociażby o godz. 5.00. Nie obawiam się, że pracodawcy będą stosowali ten wariant, aczkolwiek – jak zwracaliśmy uwagę w Państwowej Inspekcji Pracy – przypuszczaliśmy, że będą takie przypadki – powiedział Alfred Bujara.

Według „DGP”, nie tylko Biedronka planuje zmiany w godzinach pracy. Ich wprowadzenie analizują np. Lidl, czy Netto.

Przedstawiciele związkowców w Biedronce zapowiadają, że nie dopuszczą do wprowadzenia nocnej zmiany. Związek – jak poinformował dziennik – ma walczyć o zatrudnienie większej liczby osób na pierwszą zmianę, czyli od godz. 6.00 rano w poniedziałek.

RIRM

drukuj