fot. PAP/EPA

Separatyści przeprowadzili wybory w Donbasie

Prorosyjscy separatyści przeprowadzili w niedzielę wybory w samozwańczych republikach ludowych w Donbasie. Głosowanie nie jest uznawane przez państwa zachodnie, w tym Polskę. Mieszkańcy Donbasu wybierali nowych liderów oraz członków Rad Ludowych, czyli parlamentów. 

W związku z wyborami strona ukraińska żąda zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Trójstronnej Grupy Kontaktowej i spotkania czwórki normandzkiej.

Mimo znacznego sprzeciwu wielu środowisk i państw, wybory w Ługańskiej i Donieckiej Republice Ludowej cieszyły się sporym zainteresowaniem głosujących. Jak podaje agencja TASS, frekwencja wyniosła odpowiednio 77 i ponad 80 procent.

– Liczymy na wysoką frekwencję i odpowiedzialność społeczną naszych obywateli, ponieważ głosujemy na naszą przyszłość – oświadczył przed ogłoszeniem wyników Denis Puszylin, p.o. przywódca Donieckiej Republiki Ludowej i zwycięzca wyborów w Donieckiej Republice Ludowej.

Z kolei w Ługańskiej Republice Ludowej zwyciężył dotychczasowy pełniący obowiązki przywódcy Leonid Pasinczyk.

Kijów zapowiedział, że wszystkie osoby zaangażowane w organizację wyborów zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej.

Specjalny przedstawiciel Stanów Zjednoczonych ds. Ukrainy Kurt Volker oznajmił, iż tzw. republiki ludowe są nielegalnym instrumentem wspieranym przez Rosję.

Polskie MSZ potępiło przeprowadzone wybory.

„Polska nie uznaje jakichkolwiek działań podważających suwerenność
i integralność terytorialną Ukrainy w jej międzynarodowo uznawanych granicach” –
oświadczono.

Donbas sprzeciwia się opiniom o nielegalności przeprowadzonego głosowania. Także władze Rosji uważają, że wybory nie są sprzeczne z porozumieniami mińskimi, ponieważ nie są to wybory samorządowe.

– Chciałabym zaznaczyć, że międzynarodowe monitory z ponad 14 krajów są obecne w lokalach wyborczych. Jest to kolejny powód, aby uznać te wybory za legalne, pomimo sprzeciwu USA i Ukrainy – mówiła Elena Shishkina, kandydatka w wyborach w Donbasie.

Okazuje się jednak, że żadne informacje związane z wyborami podawane przez władze samozwańczych republik nie są możliwe do zweryfikowania przy użyciu międzynarodowych mechanizmów. Nieznana jest także całkowita liczba osób uprawnionych do głosowania.

TV Trwam News/RIRM

drukuj