fot. PAP/EPA

Sekretarz stanu USA spotka się w Moskwie z szefem rosyjskiego MSZ

Amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson spotka się dziś w Moskwie m.in. z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Nie jest wykluczone, że dojdzie do rozmowy również z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Tematem spotkań Tillersona w Rosji jest m.in. walka z tzw. Państwem Islamskim w Syrii. Całą wizytę może zdominować kwestia przeprowadzonego przez USA w zeszłym tygodniu ostrzału syryjskiej bazy lotniczej, który Rosja oceniła jako akt agresji.

Prof. Andrzej Gil, politolog, podkreśla, że ta wizyta to pewien sygnał zmian w nowej amerykańskiej administracji i polityce USA.

– To jest też taki przekaz nowego prezydenta USA dla Władimira Putina o tym, że czasy się zmieniły, że jest nowy człowiek, nowa administracja, że są nowe Stany Zjednoczone, które nie pozwolą na pewne sytuacje, nie pozwolą na obrażanie ich, a przede wszystkim będą się starały wrócić do tej polityki, jaka wcześniej była prowadzona, czyli polityki odpowiedzialności Stanów Zjednoczonych za te najważniejsze punkty zapalne na świecie. Mówi się o Władimirze Putinie jako tym, który jest człowiekiem mocnym, człowiekiem odpowiedzialnym. Donald Trump chce pokazać, że nie jest gorszy, że nie jest tylko i wyłącznie biznesmenem, który dorobił się majątku. Dlatego wizyta Rexa Tillersona może nie mieć przełomowego znaczenia, ale jest to pewne przesłanie – wskazuje prof. Andrzej Gil.  

Wczoraj sekretarz stanu USA wziął udział w obradach szefów MSZ krajów G7 we Włoszech. Powiedział, że Rosja musi wybrać, po czyjej stronie chce stać w sprawie konfliktu w Syrii. Oświadczył, że sojusz Moskwy z prezydentem Syrii Baszarem el-Asadem i popierającymi go Iranem i libańskim Hezbollahem nie służy jej interesom.

RIRM

drukuj