fot. PAP/EPA

Sejmowa komisja o zwrocie przez Polskę 80 mln euro

Strona polska na każdym etapie postępowania stoi niezmiennie na stanowisku innej interpretacji przepisów prawa unijnego i to daje możliwość odwołania się do sądu pierwszej instancji – zapewniła wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk.

Podsekretarz stanu podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa przedstawiła informacje dot. zwrotu przez Polskę blisko 80 mln euro z funduszy na rozwój obszarów wiejskich, czego domaga się Komisja Europejska.

KE zaproponowała korektę finansową opierając się na trzech grupach zastrzeżeń co do stanu wdrażania tego działania.

Pierwszy zarzut dotyczy mało ambitnych biznesplanów związanych z wdrażaniem programu. Komisja zaproponowała 11 proc. korektę, ponieważ nie wydatkowano 50 proc. środków na cele inwestycyjne.  Komisja oskarżyła Polskę również o to że nie przeprowadziła kontroli beneficjentów programu.

Senator Jerzy Chróścikowski, reprezentujący rolniczą „Solidarność”, podkreślił że rolnicy nie czują się jakkolwiek winni; działanie było wprowadzane zgodnie z akredytacją UE. Jednocześnie zwrócił uwagę, ze Polska w 2004 r. dostała 25 proc. płatności z UE.

 – Środki z PROW obiecano na wyrównywanie i uproszczenie systemu. Rolnicy dostali je właśnie na wyrównywanie. Dzisiaj są zarzuty, że polscy rolnicy są winni. Dostaliśmy tylko 25 proc. środków z UE na płatności bezpośrednie. Jest to rzecz niedopuszczalna, żeby Komisja Unii Europejskiej próbowała wmawiać polskim rolnikom, że coś nietaktownie wzięli; brali tylko 25 proc. środków z UE. Trzeba o tym mówić – zaznaczył senator Jerzy Chróścikowski.

Eurodeputowany Janusz Wojciechowski podkreślił, że zarzuty komisji wobec naszego kraju są naciągane i należy z nimi walczyć.

Zwrócił jednak uwagę, że rząd całą sprawę tuszował aż przez cztery lata; należało wówczas prowadzić rozmowy na poziomie UE.

  – Szkoda, że ta sprawa była trzymana w dziwnej tajemnicy, albo też została zbagatelizowana (a 80 mln euro bagatelizować nie wolno), albo rząd nie miał ochoty podzielić się złą wiadomością. Wolał przekazywać wiadomości tylko dobre. Moim zdaniem to jest problem. Można i trzeba mieć pretensje do rządu. Od 2009 roku był audyt i można było kwestionować jego metodę i wnioski z niego płynące. Ten czas został stracony, a dziś jesteśmy w takiej sytuacji, że został tylko Trybunał z niewiadomym wynikiem. Choć trzeba się oczywiście skoncentrować na bardzo dobrym napisaniu skargi – powiedział eurodeputowany Janusz Wojciechowski.

RIRM

drukuj