fot. arch.

Sejm o in vitro

W Sejmie rozpoczęło się pierwsze czytanie pięciu projektów ws. in vitro. Najwięcej kontrowersji budzi przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt o tzw. leczeniu niepłodności.

Rządowy projekt zakłada, że z procedury in vitro będą mogły korzystać małżeństwa oraz osoby we wspólnym pożyciu. Zabronione ma być tworzenie zarodków w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie.

Zgodnie z rządową propozycją zarodek będzie można przekazać na rzecz anonimowej biorczyni.

Sejm rozpatrzy też przygotowany przez PiS projekt ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego. Dokument zakazuje tworzenia embrionów ludzkich poza organizmem kobiety.

Poseł Jan Dziedziczak, sprawozdawca projektu PiS-u, powiedział, że in vitro nie leczy, a prowadzi do selekcji eugenicznej.

– In vitro jest bez porównania mniej skuteczną metodą niż naprotechnologia. In vitro jest też bez porównania droższe niż naprotechnologia. In vitro to jest wielki biznes koncernów farmaceutycznych, medycznych, a naprotechnologia jest skromną metodą skutecznego leczenia. No i wreszcie in vitro jest współczesną eugeniką, a naprotechnologia jest skuteczną metodą lecenia niepłodności niepowodującą żadnych kontrowersji etycznych. Jeżeli chodzi o projekt rządowy, to pytam: dlaczego my katolicy mamy z naszych podatków pod przymusem od nas zbieranych finansować coś, co jest kontra naszym przekonaniom? – pytał Jan Dziedziczak.

Poseł Jan Dziedziczak przypomniał, że projekt PiS lansuje naprotechnologię. Politycy tej partii chcą kary grzywny dla lekarzy, którzy stosują metodę in vitro.

Dwie propozycje dotyczące in vitro złożyło też SLD a jedną Twój Ruch. Promowaniu in vitro i finansowaniu z budżetu państwa sprzeciwiają się organizacje pro rodzinne i pro life. O zagrożeniach jakie niesie sztuczne zapłodnienie alarmuje wielu ekspertów także, zespół bioetyczny przy KEP.

RIRM

drukuj