Sejm nie chce słuchać obywateli?

W tej kadencji Sejmu padnie rekord uśmierconych przez posłów inicjatyw obywateli. Do kosza trafi 2 mln podpisów – pisze jeden z dzienników. A chodzi o 8 obywatelskich projektów ustaw złożonych jeszcze w  poprzedniej kadencji.

Jeśli prace w Sejmie nie przyspieszą, ze względu na zasadę dyskontynuacji inicjatywy te pójdą na śmietnik – zauważa gazeta.

Politolog dr hab. Rafał Chwedoruk mówi, że w naszym kraju obywatelska kontrola nad politykami jest z wielu historycznych powodów stosunkowo niewielka.

– W efekcie rządzący nie czując takiego przymusu mogą sobie pozwolić na luksus, czy to długotrwałych prac nad obywatelskimi projektami, czy to wreszcie na czasami niezbyt poważnie uzasadnione pożegnaniem takich projektów. Wszystko to jest także pochodną słabości partii politycznych. Tego typu grupy obywateli z inicjatywami ustawodawczymi w naturalny sposób najpierw powinni zawitać do biur głównych partii politycznych i te partie w naturalny sposób powinny stać się swoistym medium przedstawiającym obywatelskie projekty – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk.

Chociaż już wcześniej zdarzało się, że obywatelskie projekty przepadały w sejmie, to utrącenie aż ośmiu będzie rekordem. Jak wyliczył łódzki Instytut Spraw Obywatelskich, koordynujący kampanię „Obywatele decydują”, taki los spotkał dotąd 12 projektów.

RIRM/AS

drukuj