fot. premier.pl

Sądy Okręgowe z Warszawy i Łodzi wysłały pytania prejudycjalne do TS UE w związku z reformą sądownictwa w Polsce

Sędziowie z dwóch sądów okręgowych biorą przykład z Sądu Najwyższego i chcą zawieszać obowiązujące przepisy. Sądy z Warszawy i Łodzi zwróciły się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniami prejudycjalnymi.

Trwa bój o reformę polskiego sądownictwa. Najpierw o pomoc do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zwrócił się Sąd Najwyższy, a teraz – dwa sądy okręgowe.

– Wygląda to wszystko na obstrukcję – mówi prezydencki minister Andrzej Dera.

Sędzia Małgorzata Gersdorf nadal uważa, że jest Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego.

– Powiem szczerze, że jestem tym stanowiskiem zatrwożony, bo każdy sędzia składa przysięgę, że będzie przestrzegał konstytucji i ustaw – podkreśla Andrzej Dera. 

Ustawa o Sądzie Najwyższym jasno wskazuje, że kadencja profesor Gersdorf dobiegła już końca – zaznacza wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

– Przekonanie pani sędzi Gersdorf jest jej przekonaniem, a fakty są takie, że od 4 lipca nie jest czynnym sędzią SN. Jest sędzią SN w stanie spoczynku, więc nie może pełnić jakichkolwiek funkcji, w tym najważniejszej – funkcji Pierwszego Prezesa – tłumaczy Łukasz Piebiak.  

Małgorzata Gersdorf nawołuje jednak, by sędziowie składali pytania do TSUE w sprawie niezawisłości polskiego sądownictwa.

– Za chwilę w ogóle według tych ludzi państwo polskie nie będzie potrzebne, bo wystarczą układy w UE. (…) To jest droga do anarchii – zaznacza wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Z odwołaniem Gersdorf nie mógł pogodzić się także sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie. To ten sam, który porównywał działania CBA do stalinowskich przesłuchań i ten sam, który przyznał gangsterowi – skazanemu już za zabójstwo – ponad 260 tys. złotych odszkodowania za pobyt w areszcie. Teraz sędzia Tuleya, który wyrósł na bohatera totalnej opozycji, zawiesił sprawę grupy przestępczej porywającej ludzi tylko po to, by tak, jak Sąd Najwyższy, wysłać do TSUE pytanie prejudycjalne.

– Sędziowie i wszyscy ci, którzy biorą udział w tych działaniach, powinni zostać dyscyplinarnie karani i zwalniani z pracy. To jest jaskrawe pogwałcenie polskiej konstytucji i ci ludzie powinni za to odpowiedzieć – mówi publicysta Witold Gadowski.

Identyczne pytanie do unijnego Trybunału Sprawiedliwości wystosował także Sąd Okręgowy z Łodzi.

W całym sporze chodzi tylko o zachowanie wpływów – ocenia poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński.

– Kolejny odcinek próby walki o swoje stołki. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. To jest tylko i wyłącznie walka o byt III RP w takim kształcie, w jakim do tej pory sędziowie i niektórzy z innych środowisk prawniczych, przedstawiciele, funkcjonowali i budowali – wskazuje poseł Dominik Tarczyński.  

Prawo i Sprawiedliwość deklaruje jednak, że zgodnie z przedwyborczymi obietnicami doprowadzi reformę sądownictwa do końca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj