fot. PAP

Sąd uznał argumenty IPN

Sąd Apelacyjny w Białymstoku przychylił się do apelacji prokuratorów z białostockiego IPN w sprawie Adama K., byłego posła PSLJego proces lustracyjny ruszy od nowa w olsztyńskim sądzie.  

Pierwszy proces lustracyjny Adama K. rozpoczął się 23 grudnia 2010 roku, kiedy był on jeszcze posłem. Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Białymstoku skierowało wówczas do sądu okręgowego wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec posła Adama K. oraz o wydanie przez sąd orzeczenia stwierdzającego, że złożył on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Proces trwał trzy lata i ostatecznie Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał, że  Adam K. złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.

Od tego wyroku odwołał się IPN. – Naszym zdaniem ocena dowodów przeprowadzona przez sąd była nieuprawniona. Dlatego złożyliśmy apelację. Sąd apelacyjny uznał naszą apelację i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Olsztynie – powiedział „Naszemu Dziennikowi” prokurator Andrzej Ostapa, szef  pionu lustracyjnego białostockiego oddziału IPN. Adam K. nie kandydował w ostatnich wyborach parlamentarnych, właśnie z powodu procesu lustracyjnego.

Przypomnijmy, iż dziwnym zbiegiem okoliczności sześć dni po złożeniu w olsztyńskim sądzie w 2010 roku wniosku o lustrację posła Adama K., stanowisko  naczelnika białostockiego biura lustracyjnego straciła prokurator Agnieszka Rusiłowicz. To odwołanie zostało przeprowadzone w sposób bardzo dziwny. Pełniący wówczas funkcję prezesa IPN Franciszek Gryciuk, składając wniosek do prokuratora generalnego o odwołanie z funkcji naczelnika pionu lustracyjnego IPN prokurator Agnieszkę Rusiłowicz, nie powiadomił o tym dyrektora biura lustracyjnego. Również samej odwołanej ze stanowiska nie podano żadnych powodów podjęcia tej decyzji.

Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w Białymstoku w wyniku „bardzo szerokiej kwerendy” zgromadziło dowody wskazujące, iż ówczesny poseł PSL Adam K. zataił fakt współpracy w latach 80. z Wojskową Służbą Wewnętrzną w charakterze tajnego współpracownika o ps. „Alek”. Adam K. zaprzecza tym zarzutom, a jednocześnie przyznaje, że podczas wojskowej służby zasadniczej w jednostce saperskiej w Ełku (1985-1987), miał kontakty z Wojskową Służbą Wewnętrzną. „Byłem i jestem przekonany, że kontakty miały charakter oficjalny i służyły dobru powierzonych mojej opiece żołnierzy. Jednocześnie oświadczam, że podczas mojej służby wojskowej nigdy nie brałem udziału w zwalczaniu opozycji demokratycznej, związków zawodowych, stowarzyszeń, kościołów i związków wyznaniowych” – napisał w oświadczeniu dla mediów.

Adam Białous

drukuj