fot. flickr.com

Sąd: Rozprawa ws. pobicia b. wiceszefa KNF odroczona

Do 5 marca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa odroczył rozprawę ws. brutalnego pobicia b. wiceprezesa Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka. Proces miał rozpocząć się powtórnie po tym, gdy sędzia prowadząca sprawę poszła na urlop macierzyński.

Sąd podjął decyzję o odroczeniu rozprawy wobec usprawiedliwionej nieobecności oskarżonego Krzysztofa A. ps. „Twardy”, któremu postawiono zarzut napaści na Kwaśniaka. Obrońca oskarżonego mec. Adam Gomuła przedstawił zwolnienie lekarskie wydane przez biegłego, z którego wynika, że do końca marca Krzysztof A. ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie stawić się w sądzie.

Na dzisiejszej rozprawie nie pojawił się również, Krzysztof An. ps. „Brzydki Krzysiek”, oskarżony o pośrednictwo w zleceniu pobicia Kwaśniaka. Przebywa on w zakładzie karnym w Niemczech za przestępstwa popełnione na terenie tego kraju. W grudniu w celu umożliwienia rozpoczęcia procesu warszawski sąd wydał wobec niego Europejski Nakaz Aresztowania.

W maju 2014 r Wojciech Kwaśniak, który jako wiceszef KNF nadzorował kontrolę w SKOK Wołomin, padł ofiarą brutalnego ataku. Miał on zostać „brutalnie pobity przed swoim domem w warszawskim Wilanowie przez bandytę, który wcześniej w więzieniu spędził 25 lat”, a bandytę wynająć miał członek rady nadzorczej SKOK Wołomin.

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie w maju 2014 r. Natomiast akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w październiku 2015 r.

W sprawie tej oskarżeni zostali: członek rady nadzorczej SKOK Wołomin Piotr P., który miał zlecić pobicie Kwaśniaka, Krzysztof A. ps. „Twardy” który miał dokonać napaści na b. wiceszefa KNF oraz Krzysztof An. ps. „Brzydki Krzysiek”, który miał być pośrednikiem między zleceniodawcą i sprawcą pobicia i Jacek W., któremu zarzucono współudział w ataku.

Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa jeszcze w 2015 r. Jednak w listopadzie 2017 r sędzia prowadząca sprawę poszła na urlop macierzyński. Proces musi zatem ruszyć od nowa.

PAP/RIRM

drukuj