fot. flickr.com

Sąd Najwyższy USA legalizuje tzw. homomałżeństwa

Prezydent Barack Obama nazwał wyrok „wielkim krokiem marszu ku równości”. Sąd orzekł, że zakaz zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci narusza zawartą w konstytucji zasadę równego dostępu obywateli do ochrony prawnej.

W ten sposób amerykański wymiar sprawiedliwości zalegalizował śluby dewiantów seksualnych we wszystkich 50 stanach.

W wydanym w imieniu sądu oświadczeniu sędzia Anthony Kennedy napisał, że gejów nie należy skazywać na samotność i wyłączenie z jednej z najstarszych instytucji cywilizacji.

Konrad Szymański, były europoseł, obawia się, że to orzeczenie będzie chętnie przypominane w Europie. Polityk zauważył, że stoi za nim tzw. doktryna równości praw do małżeństwa, która jest wymyślonym akademickim konceptem.

– Jeszcze 20-30 lat temu byłaby ona przyjmowana pustym śmiechem – tak w świecie akademickim, jak i w świecie sądownictwa – czy to międzynarodowego, czy jak w przypadku Ameryki Sądu Najwyższego. To pokazuje w jaki sposób polityka i kampanie społeczne mogą wpływać na sądownictwo (…). To pokazuje słabość tego systemu, ponieważ w założeniu sąd powinien dociekać sprawiedliwości w oderwaniu od takich lub innych lobby z takich lub innych głośnych bądź mniej głośnych kampanii społecznych. Powinien dociekać sprawiedliwości w oderwaniu od wrzawy życia politycznego. Tu się stało inaczej – stało się to wbrew opiniom wyrażonym w procedurze demokratycznej poszczególnych stanów – zwraca uwagę Konrad Szymański.

Zakaz zawierania tzw. homomałżeństw obowiązywał w 13 stanach.

RIRM

drukuj