fot. PAP/Marcin Obara

Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne ws. umocowania sędzi Julii Przyłębskiej na prezesa TK

Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne ws. umocowania sędzi Julii Przyłębskiej, jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego w procesie cywilnym. Pytanie w tej sprawie zadał Sąd Apelacyjny w Warszawie na kanwie wniosku byłego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego w trybie cywilnym.

Chodziło o umocowanie sędzi Julii Przyłębskiej „do dokonywania czynności za prezesa TK, jako stronę albo uczestnika postępowania cywilnego” oraz problem, czy tę kwestię może oceniać sąd powszechny.

Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski z sejmowej komisji sprawiedliwości ocenia, że decyzja Sądu Najwyższego zmierza w tym samym kierunku, co wczorajsze orzeczenie Trybunału.

– Sądy powszechne i Sąd Najwyższy nie mają kompetencji, nie mogą badać tego, czy prezes TK został wybrany w sposób poprawny. Nie mają także kompetencji do badania tego, czy wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm jest ważny. Można powiedzieć, że ta sprawa nie budziła żadnych wątpliwości, dlatego że wydawało się to oczywistością. Sąd Najwyższy kilkakrotnie do tego rodzaju spraw się odnosił – wskazuje Bartłomiej Wróblewski.

Wczoraj Trybunał Konstytucyjny orzekł niejednogłośnie z wniosku posłów PiS, że sądy, w tym Sąd Najwyższy, w trybie cywilnym nie mogą badać prawidłowości powołania prezesa TK i wyboru sędziów TK przez Sejm.

RIRM/TV Trwam News

drukuj