fot. PAP/Jakub Kamiński

Sąd Najwyższy łamie prawo?

Trzech sędziów Sądu Najwyższego ma zdecydować, czy zawiesić rozpatrywanie sprawy kasacyjnej Mariusza Kamińskiego i innych byłych szefów CBA do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny sprawy sporu kompetencyjnego między Sądem a prezydentem, co do zakresu prawa łaski. O takie zawieszenie wniósł Prokurator Generalny. Podobny wniosek złożyła też obrona.

 Sprawa Mariusza Kamińskiego sięga czasów afery gruntowej. Centralne Biuro Antykorupcyjne pod jego kierownictwem wykryło i doprowadziło do skazania w 2014 r. dwóch osób w nią zamieszanych. Mimo to, pół roku później, tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r., inny sąd skazuje Mariusza Kamińskiego na 2,5 roku więzienia za rzekome nadużycia przy prowadzeniu tej sprawy – mówi wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.

– Te same sądy uniewinniły panią Sawicką. Wszyscy mogliśmy na własne uszy usłyszeć, jak domagała się łapówki, i została ona uniewinniona, a Mariusz Kamiński, który tę aferę wykrył, zostaje skazany na 3 lata więzienia. Państwo staje na głowie i na głowie staje również ta decyzja Sądu Najwyższego – zaznacza Brudziński.

Jesienią 2015 r. Mariusza Kamińskiego przed zakończeniem całego procesu karnego ułaskawił prezydent Andrzej Duda. Sąd Najwyższy twierdzi jednak, że akt łaski można zastosować tylko po zakończeniu procedury karnej.

Prawo łaski jest prerogatywą prezydenta i sposób jej wykonania zależy wyłącznie od prezydentawskazuje prof. Marek Dobrowolski, konstytucjonalista.

– Sąd Najwyższy i inne organy władzy sądowniczej nie mają kompetencji do tego, aby oceniać sposób realizacji prerogatywy. Sąd Najwyższy niepotrzebnie wszedł w rolę recenzenta czy też kontrolującego sposób wykonania prawa łaski przez prezydenta – zaznacza prof. Dobrowolski.

Natychmiastowego zawieszenia przez Sąd Najwyższy postępowania w sprawie Mariusza Kamińskiego domaga się prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska. W jej ocenie, Sąd Najwyższy nie podejmując decyzji w tej sprawie łamie prawo.

– Z mocy ustawy Sąd Najwyższy powinien takie postępowanie zawiesić – podkreśla prezes Przyłębska.

Podobnego zdania jest prezes PiS Jarosław Kaczyński.

– Gdyby Sąd Najwyższy działał w zgodzie z prawem, to powinien zawiesić postępowanie w tej sprawie. Jeżeli nie zawiesza, to łamie prawo. Ale Sąd Najwyższy, jak i inne sądy, uważają łamanie prawa za coś zupełnie dopuszczalnego. Doszło do kompletnego rozkładu wymiaru sprawiedliwości i nie ma innej możliwości niż radykalna zmiana – wskazuje prezes PiS.

 Wnioski o zawieszenie Sąd Najwyższy chce rozpatrzeć na dzisiejszej rozprawie – mówi jego rzecznik Michał Laskowski.

– Albo uwzględnieniem stanowiska prokuratora i stanowiska, które wyraziła pani prezes Przyłębska i zawieszeniem postępowania, i wówczas bezprzedmiotowa stanie się rozprawa wyznaczona na dzień 9 sierpnia albo ten wniosek nie zostanie uwzględniony i do zawieszenia postępowania nie dojdzie i wówczas sprawa zostanie rozpoznana 9 sierpnia – wskazuje rzecznik Sądu Najwyższego.

 Doszło zatem do sytuacji, gdy dwa konstytucyjne organy – prezydent i Sąd Najwyższy – inaczej rozumieją przepisy o prawie łaski. O ich wykładnie zwrócił się zatem do Trybunału Konstytucyjnego marszałek Sejmu.

Pikanterii sprawie skazania Mariusza Kamińskiego nadaje fakt, że wyrok z 2015 r. wydał sędzia Wojciech Łączewski. Ten sam, który później miał kontaktować się z podającym się za Tomasza Lisa dziennikarzem w celu szukania metod na nową władzę. To także ten sam sędzia, który oficjalnie podczas rozprawy podważył legalność wyboru sędzi Julii Przyłębskiej na funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Nie uznał wystawionego przez nią pełnomocnictwa do prowadzonej przez siebie sprawy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj