fot. PAP/Marcin Obara

Sąd: J. Owsiak ma przeprosić prof. K. Pawłowicz

Jerzy Owsiak ma przeprosić posłankę PiS Krystynę Pawłowicz na Facebooku i stronie internetowej oraz zapłacić 10 tys. zadośćuczynienia – zdecydował Sąd Okręgowy w Warszawie. Chodzi m.in. o słowa wypowiedziane przez Owsiaka podczas Przystanku Woodstock.

Chodzi m.in. o wypowiedziane przez Owsiaka słowa „niech pani spróbuje seksu. Poczuje pani motyle w brzuchu, poczuje pani rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach, a przez to w głowie też się może poukładać”. Owsiak później za to przeprosił. „Pani Krystyno, przepraszam, że w ten sposób wystartowałem do Pani; jestem pierwszy, który może panią Krystynę przytulić” – powiedział na antenie jednej z telewizji.

Wyrok sądu skomentowała na swoim Twitterze Krystyna Pawłowicz. Poinformowała, że Owsiak zapowiedział odwołanie od wyroku.

„J. Owsiak przegrał ze mną proces cywilny. Ma przeprosić na fb i TT i zapłacić 10 tys. Sąd przyznał, że wulgarnych ataków na kobiety w Polsce nie można akceptować. J. Owsiak zapowiedział odwołanie. Czyli, że będzie się starał o akceptację sądu na poniżanie innych” – napisała prof. Pawłowicz.

W wyroku sąd zobowiązał pozwanego do umieszczenia na Facebooku na trzech profilach: Jurek Owsiak, Kręciołatv i Owsiaknet oraz na stronie internetowej Kręciołatv i na Twitterze zdjęcia, na którym będą widoczne przeprosiny „za bezpodstawne sugestie naruszające dobra osobiste”. Ma być to podpisane i widoczne w mediach społecznościowych przez dwa tygodnie.

Ponadto sąd zobowiązał Owsiaka do opublikowania w ciągu siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku na Facebooku zdjęcia przez 48 godzin z przeprosinami za bezpodstawne sugestie w filmie z cyklu „Umiem czytać” w stosunku do Krystyny Pawłowicz. Ma być to opublikowane na głównym profilu – Jurek Owsiak. Sąd zobowiązał również do opublikowania na Facebooku zdjęcia, które ma być widoczne przez dwa tygodnie, w którym pozwany przeprasza za wyrażenie „Jest Pani najpodlejszym przykładem człowieka”.

Oprócz tego zasądził zadośćuczynienie na kwotę 10 tys. zł.

PAP/RIRM

drukuj