fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Sąd: IPN ma nadal prowadzić śledztwo ws. akt TW „Bolek”

Pion śledczy białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej ma nadal prowadzić śledztwo ws. podrobienia przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa akt TW „Bolek” – orzekł we wtorek Sąd Rejonowy w Gdańsku.

Sąd tym samym uznał zażalenie pełnomocników Lecha Wałęsy i uchylił decyzję pionu śledczego białostockiego oddziału IPN o umorzeniu śledztwa ws. podrobienia przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa teczki TW „Bolek”.

Zarówno samo posiedzenie sądu, jak i ogłoszenie decyzji było niejawne.

Postanowieniem z 23 czerwca 2017 r. pion śledczy IPN w Białymstoku umorzył śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB, na szkodę Lecha Wałęsy, w okresie od 21 grudnia 1970 roku do dnia 29 czerwca 1974 roku w Gdańsku, dokumentów umieszczonych w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika ps. „Bolek”. W ocenie prokuratorów Instytutu, dokumentacja dotycząca Lecha Wałęsy jest autentyczna, co potwierdziła opinia Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Przyczyną umorzenia śledztwa było więc stwierdzenie, że fałszerstwa nie popełniono.

Od postanowienia pionu śledczego białostockiego IPN odwołali się pełnomocnicy b. prezydenta, a zażalenie trafiło do sądu w Gdańsku.

„Całe uchylone przez sąd postanowienie (pionu śledczego białostockiego IPN – PAP) oparte było o ekspertyzę pismoznawczą, która została przyjęta w naszym przekonaniu bezkrytycznie. Dowód z badania pisma ręcznego nie jest dowodem naukowym tak jak np. dowód z badań genetyczno-sądowych czy daktyloskopijnych. W ekspertyzie pismoznawczej jest jednak spory margines subiektywizmu eksperta” – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu postanowienia sądu, pełnomocnik b. prezydenta Jan Widacki.

Prokurator Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Bogusław Czerwiński powiedział dziennikarzom, że gdański sąd „w żaden najmniejszy sposób nie zakwestionował rzetelności opinii oraz ustaleń śledztwa.

„Stwierdził, że wszelkie czynności poczynione przez prokuratora wykonano w sposób profesjonalny. I tak samo nie miał sąd żadnych zastrzeżeń co do profesjonalności opinii z instytutu ekspertyz sądowych” – dodał.

„Jednakże kierując się względami ostrożności procesowej – nie podając wszakże żadnych konkretnych zarzutów co do opinii – sąd stwierdził, że byłoby dobrze, żeby w tej sprawie z uwagi na istotę i wagę tej sprawy – rozważyć – bo tak to sąd wyartykułował – ażeby powołać jeszcze jeden zespół biegłych, który by dokonałby de facto tej samej oceny materiału dowodowego” – wyjaśnił prokurator.

„My oczywiście przyjmujemy z całym szacunkiem to stanowisko sądu, ponieważ zarówno sąd, jak i pion śledczy IPN kierują się tym, ażeby w tej sprawie doszło do pełnego wyjaśnienia prawdy” – podkreślił prok. Bogusław Czerwiński.

Zaznaczył, że w tej sprawie „wbrew twierdzeniu obrony, nie tylko opinia miała istotne znaczenie”.

„Ponieważ prokurator przesłuchał wszystkich żyjących świadków, funkcjonariuszy SB, którzy mieli jakikolwiek związek z tą sprawą (…) Postępowanie z całą pewnością zostało przeprowadzone zgodnie ze sztuką prokuratorską i zasadami śledztwa, a sąd kieruje się zasadami ostrożnościowymi i uważa, że z tych też przyczyn należałoby jeszcze powołać biegłych w celu wydania nowej opinii, ewentualnie rozważyć przesłuchanie świadków, o których wnosili pełnomocnicy pokrzywdzonego” – nadmienił prokurator.

„Ustalenia, które miały do tej pory miejsce czyli to, że dokumenty z tzw. szafy Kiszczaka są prawdziwe i nie zostały podrobione na szkodę Lecha Wałęsy – sąd dziś tych ustaleń w żaden sposób nie podważył” – powiedział prok. Czerwiński.

Śledztwo IPN wszczęte zostało w lutym 2016 r., po pierwszych wypowiedziach Lecha Wałęsy o sfałszowaniu akt z teczki, m.in. pokwitowań odbioru pieniędzy. Po tym, jak w kwietniu 2016 r. były przywódca „Solidarności” zanegował autentyczność okazanych mu dokumentów rękopiśmiennych TW „Bolka” z teczki, IPN zlecił ekspertyzy z zakresu pisma porównawczego.

Pod koniec stycznia ub. roku biegli Instytutu Sehna potwierdzili autentyczność tych dokumentów.

Lech Wałęsa neguje autentyczność dokumentów przejętych w 2016 r. przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku i stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem SB.

W maju 2017 r. jego pełnomocnicy prawni przedstawili opinię kryminalistyczną, która – ich zdaniem – podważa ustalenia Instytutu Sehna w tej sprawie. W opinii pionu śledczego IPN, nie jest to jednak opinia w świetle przepisów kodeksu postępowania karnego, a ustalenia biegłych pozostają aktualne.

PAP/RIRM

drukuj