fot. PAP/Tomasz Gzell

S. Piotrowicz: Środowiska sędziowskie są głuche na oczekiwania społeczne

Środowiska sędziowskie są zadowolone i nie widzą potrzeby żadnej reformy, zabiegają o to, żeby było, tak jak było […]. Sędziowie są głusi na oczekiwania społeczne, a ludzie od lat domagają się reformy wymiaru sprawiedliwości – mówił w programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja poseł Stanisław Piotrowicz.

Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka podkreślił, że obecny wymiar sprawiedliwości jest przestarzały i obywatele nie mają odpowiedniego dostępu do sądu.

– Wymiar sprawiedliwości po 1989 roku zasadniczo nie został zreformowany. Poza tym, że utworzono dodatkową instancję w postaci sądów apelacyjnych, nie uległy zmianie kadry, kształcenie, sposób powoływania na stanowiska sędziowskie. Natomiast ludzie mają ograniczony dostęp do sądu – nie w tym aspekcie, że nie mogą iść do sądu, ale nie mogą doczekać się rozstrzygnięcia sądowego […]. Na przestrzeni 30 lat nic w tej materii się nie zmieniło – zaznaczył Stanisław Piotrowicz.

Gość „Aktualności dnia” wskazał, jaką funkcję spełnia Trybunał Konstytucyjny. W jego ocenie TK od początku miał kryć byłych włodarzy PRL-u.

– Warto zwrócić uwagę na to, że kiedy poprzedni system ustrojowy chylił się ku końcowi, powołano Trybunał Konstytucyjny. W 1982 roku (a więc podczas stanu wojennego) powołano TK, ale on rozpoczął swoją działalność orzeczniczą od 1986 roku. Krajową Radę Sądownictwa powołano w 1989 roku. Dziś wydaje się dość jasne, jaki był cel powołania do życia tych instytucji. Jeśli chodzi o TK, to moim zdaniem chodziło o to, żeby dawnym włodarzom PRL-u nie stała się krzywda –  ocenił poseł.

Stanisław Piotrowicz zauważył, że środowiska sędziowskie w Polsce mają najwięcej praw w całej Unii Europejskiej.

– Takich przywilejów, jakie mają środowiska sędziowskie w Polsce, nie ma chyba nigdzie w Europie. A środowiska sędziowskie w Europie są zadowolone ze swojej pozycji […]. W Polsce o tym, kto będzie sędzią, decydują sędziowie, bo Zgromadzenia Ogólne sędziów opiniują, KRS decyduje kogo przedstawi panu prezydentowi do nominacji, a jeśli prezydent nie mianuje tej osoby, którą Krajowa Rada Sądownictwa wskazała, to pojawia się wielkie larum […]. W Austrii z wnioskiem o nominację na stanowisko sędziowskie występuje minister sprawiedliwości. W Niemczech – federalny minister sprawiedliwości występuje o nominacje sędziego. W Holandii (kraju pana Timmermansa) również minister sprawiedliwości występuje z wnioskiem o nominację na sędziego – przypomniał polityk.

Poseł PiS zwrócił uwagę, że w obecnym prawie minister sprawiedliwości ma niewielkie możliwości, dlatego należy przeprowadzić gruntowną reformę sądownictwa.

– W tej chwili mamy taką sytuację, że minister sprawiedliwości nie może ani powołać prezesa sądu ani odwołać źle funkcjonującego prezesa, jeżeli środowisko sędziowskie na to nie wyrazi zgody. Można stwierdzić, że uprawnienia ministra są w tej chwili bardzo iluzoryczne. My w tej noweli chcemy wprowadzić taką sytuację, że minister sprawiedliwości wysłucha opinii środowiska sędziowskiego o kandydacie, ale opinia nie będzie wiążąca i to minister sprawiedliwości zdecyduje o tym, kto zostanie wybrany […]. Do chwili obecnej mamy taką sytuację, że o tym, kto będzie prezesem, decydują środowiska sędziowskie. W związku z tym, prezes tak postępuje w zarządzaniu sądem, żeby środowisko, które go wyłoniło, było zadowolone, a nie dba o to, czy społeczeństwo jest zadowolone, bo to dla tych środowisk nie ma większego znaczenia – podkreślał gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z posłem Stanisławem Piotrowiczem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj