S. Ożóg o groźbach wiceszefa KE: to bzdury

Ten człowiek opowiada bzdury – powiedział dziś na antenie Radia Maryja europoseł Stanisław Ożóg, odnosząc się do pogróżek Wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa. Holenderski polityk ponownie groził Polsce, a także Austrii i Węgrom, za ich politykę imigracyjną.

Wiceszef KE zapowiedział dziś, że Komisja Europejska rozważy w marcu kroki wobec tych państw członkowskich, „które nie przyjmują uchodźców”. Polityk stwierdził, że Komisja mogłaby wszcząć wobec tych krajów procedury o naruszenie prawa UE. [Czytaj więcej]

To zdarza się już kolejny raz z ust pana komisarza – przypomniał w dzisiejszym programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Ożóg.

­– Tym razem (Frans Timmermans – red.) poszerzył swoje pogróżki o dwa następne państwa, natomiast to jest bardzo dziwne, że nikt temu człowiekowi – wydawać by się mogło, że znającemu prawo unijne, zasady traktatowe – (nie powiedział – red.), że opowiada bzdury – komentował Stanisław Ożóg.

Jak dodał, Timmermans „absolutnie nie ma podstawy, tytułu prawnego, ażeby zablokować, wstrzymać, czy tym bardziej odebrać jakąkolwiek część kwot wynikających z tzw. kopert europejskich, kopert krajowych”.

– Są ustalone (koperty – red.) w wyniku przyjmowanego budżetu, w tym wypadku na okres planistyczny 2014-2020. Jest to bardzo dziwna polityka i kolejny raz pokazuje, że KE w tym składzie, z tym przewodniczącym – Junckerem – na czele i Timmermansem, który próbuje wielokrotnie przejmować przewodzenie (…), jest to najsłabszy twór od wielu kadencji – ocenił Stanisław Ożóg.

Polityk PiS dodał, że jeżeli Komisja Europejska nie wyłoży „konkretnych pieniędzy” tam, gdzie jest źródło problemu, czyli w krajach Północnej Afryki, Azji Mniejszej, a przede wszystkim w Syrii, będziemy mieli do czynienia z kolejną falą imigracji. „Samymi politycznymi zabiegami nie da się nic zrobić” – dodał Stanisław Ożóg.

Polska, Węgry i Austria nie przyjęły żadnego uchodźcy w ramach unijnego programu relokacji. Chcą im pomagać, ale w krajach, skąd pochodzą.

RIRM

drukuj