fot. Mateusz Marek

S. Cenckiewicz: A. Walentynowicz to iskra, która zapaliła ogień

Anna Walentynowicz była iskrą, która zapaliła ogień wysadzający komunistów w powietrze mówił w środę na spotkaniu w Łodzi historyk Sławomir Cenckiewicz, współautor albumu „Anna Walentynowicz 19292010″, poświęconego opozycjonistce.

Spotkanie w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi, połączone z promocją książki, zorganizowane zostało w przededniu 37. rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego przez łódzki oddział IPN.

Wydany przez Instytut Pamięci Narodowej w 2017 r. album – autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Adama Chmieleckiego – zawiera ponad 300 stron m.in. fotografii i kopii dokumentów dotyczących życia i dokonań bohaterki Solidarności.

Zdaniem Sławomira Cenckiewicza, album to historia Anny Walentynowicz opowiedziana przez zdjęcia. Ma ona m.in. pokazać wielkość tej postaci, przywrócić pamięć nie tylko o niej, ale o ludziach Solidarności, czy ruchu antykomunistycznego przed sierpniem 1980 roku, którzy w jakiś „sposób zostali wymazani z kart historii”.

„Anna Walentynowicz by nie chciała, aby to był pomnik wystawiony tylko jej samej” – powiedział Sławomir Cenckiewicz.

Przyznał, że znał osobiście Annę Walentynowicz, a rozmawiał z nią po raz ostatni na kilka dni przed jej tragicznym wylotem do Smoleńska. Cała zapłakana miała mu wówczas mówić, że nie miała pełnej świadomości, na temat tego, co się wokół niej działo i wokół całego ruchu Solidarności.

Sławomir Cenckiewicz podkreślił, że zarówno ona sama, jak również całe środowisko tzw. „gwiazdozbioru” – osób skupionych wokół Andrzeja i Joanny Gwiazdów – ukształtowanego przez Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, już u zarania powstania Solidarności, na przełomie sierpnia i września 1980 r., „zostali wskazani jako grupa, którą trzeba wyeliminować z rodzącego się ruchu”.

Zdaniem historyka, Wojciech Jaruzelski i Stanisław Kania (w latach 1980-81 I sekretarz Komitetu Centralnego PZPR) szczególnie się na Annę Walentynowicz uwzięli. Wszelkie notatki esbeckie na jej temat wędrowały na ich biurka.

„Komuniści doceniali jej znaczenie dla tego ruchu solidarnościowego. Była iskrą, która zapaliła ten ogień wysadzający komunistów w powietrze” – mówił.

Zwrócił uwagę, że pamięć o Annie Walentynowicz zamazywana była także po 1990 roku ub. wieku, nie tylko przez władze, ale co jego zdaniem było szczególnie bolesne – przez historyków.

Jak mówił, Anna Walentynowicz „ukochała miasto Łódź”, do którego wielokrotnie przyjeżdżała na spotkania z robotnicami – miała wielki szacunek do ludzi ciężkiej pracy, umęczonych w warunkach PRL-u i w pewnym sensie już wtedy wykluczonych.

Historyk odniósł się też do postaci Lecha Wałęsy. Jak powiedział, jako historyk kwestionuje zasługi Lecha Wałęsy dla Solidarności. Wiedza, którą posiadł, każe mu mówić o Lechu Wałęsie jako „o człowieku tamtej strony”. Według niego Lech Wałęsa nie był politykiem suwerennym, nawet wtedy, gdy stał na czele Solidarności.

Album „Anna Walentynowicz 1929-2010” otwiera wiersz „Pani Cogito” Wojciecha Wencla, który powstał po tragicznej śmierci bohaterki Solidarności w katastrofie smoleńskiej. Tom składa się z komentarza historycznego Sławomira Cenckiewicza i Adama Chmieleckiego oraz siedmiu rozdziałów. W albumie przypomniano, że to właśnie dzięki postawie m.in. Walentynowicz, stoczniowcy kontynuowali „solidarnościowy” strajk z innymi zakładami w Polsce.

Inne rozdziały albumu dotyczą rodziny Anny Walentynowicz z domu Lubczyk, w tym jej męża Kazimierza Walentynowicza i syna Janusza, czy też działalności w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża. Album prezentuje też tę część jej życia, gdy Anna Walentynowicz, obok Lecha Wałęsy, stała się ikoną Solidarności i okres, gdy była z Lechem Wałęsą w konflikcie. Nie brakuje też wielu informacji i dokumentów dotyczących represji wobec niej, stosowanych m.in. przez Służbę Bezpieczeństwa, (w 1981 r. SB próbowała ją otruć), a także dotyczących okresu jej internowania w stanie wojennym i późniejszych pobytów w więzieniach. Rozdział pt. „Ostatni lot” przypomina, że Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie smoleńskiej w drodze na uroczystości 70-lecia zbrodni katyńskiej.

PAP/RIRM

drukuj