fot. PAP/Tomasz Gzell

S. Biernat przyznał się do tzw. przeoczenia ws. niezłożonego oświadczenia majątkowego

Sędzia, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Biernat przyznał się do tzw. przeoczenia ws. niezłożonego oświadczenia majątkowego. Wcześniej Biernat zaatakował TVP za materiał dot. niezłożenia przez niego oświadczenia, nazywając je „nieprawdziwymi informacjami”. Później przyznał się do tzw. pomyłki, ale nie przeprosił dziennikarzy. Jak twierdzi, „dopiero potem się zorientował”, o czym był materiał, do którego się odnosił.

Chodziło o wymagane od sędziów oświadczenie majątkowe w 2017 r., które trzeba złożyć też na koniec kadencji sędziego TK.

W „Wiadomościach” podano, że sędzia wciąż nie złożył dokumentu w wymaganym terminie. Nie wyjaśnił też sprawy wypłacenia byłemu prezesowi TK Andrzejowi Rzeplińskiemu 150 tys. złotych.

Trudno podejrzewać byłego sędziego TK, aby nie znał prawa w obszarze składania orzeczeń majątkowych – akcentuje dr Lech Jańczuk, politolog.

– Myślę, że sędzia miał być może coś do ukrycia, nie składając tego oświadczenia. To okaże się dopiero po tym, kiedy je złoży, bo jeszcze go nie złożył. Cała ta sprawa z sędzią Biernatem wywiązała się z faktu, iż stanął po jednej stronie sceny politycznej, popierając określone ugrupowania polityczne. To nie licuje z niezawisłością sędziowską, nawet jeśli jest to sędzia w stanie spoczynku. […]Okazuje się, że sędzia nie dopełnił formalności i nie do końca był w zgodzie z prawem – mówi Lech Jańczuk.

Oświadczenie sędziego Biernata spowodowało ataki na Telewizję Polską, która – jak sama dziś przyznała – podała prawdziwe informacje.

„Banda kłamców” – tak dziennikarzy na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych nazwał poseł PO Borys Budka, a jego słowa opublikował rzecznik tej partii Jan Grabiec. Potem Budka wpisu usunął, ale nie przeprosił.

RIRM

drukuj