fot. TV Trwam News

Rzecznik Min Sprawiedliwości: Dobrze, że Sąd Najwyższy w końcu będzie mógł sprawniej funkcjonować

Dobrze się dzieje, że Sąd Najwyższy będzie w końcu mógł funkcjonować sprawniej – tak rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak skomentował wydanie przez prezydenta postanowień ws. dalszego orzekania sędziów SN, którzy ukończyli 65 rok życia.

Do Sądu Najwyższego wpłynęły we wtorek postanowienia prezydenta w sprawie wyrażenia zgody na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN przez 5 sędziów. Zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego otrzymali sędziowie pozytywnie zaopiniowani przez KRS: Marian Kocon, Anna Kozłowska, Rafał Malarski, Zbigniew Myszka oraz Bogumiła Ustjanicz.

„Dobrze się dzieje, że Sąd Najwyższy będzie w końcu mógł funkcjonować sprawniej. Liczymy, że ten proces dobiegnie końca jak najszybciej” – powiedział rzecznik resortu sprawiedliwości we wtorek dziennikarzom w Sejmie.

Na uwagę, że prezydent powinien wstrzymać się z decyzją do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przez Trybunał Sprawiedliwości UE, ponieważ SN zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN, określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku, Kanthak powiedział: „Proszę mi pokazać przepis konstytucji, który dopuszcza możliwość zawieszania ustaw”.

„Doszlibyśmy do takiego absurdu, że sędzia, który został złapany za jazdę po pijaku, mógłby zawiesić stosowanie i obowiązywanie Kodeksu karnego, być sędzią we własnej sprawie, tak, jak to zrobił SN, który rościł sobie prawo do zawieszenia ustawy o SN” – powiedział rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jan Kanthak mówił także, że Sąd Najwyższy naruszył prawo wydając postanowienie, jeśli chodzi o interpretację Kodeksu postępowania cywilnego, art. 755, mówiącego o zabezpieczeniu.

„Sąd nie miał prawa dokonać tego zabezpieczenia” – podkreślił.

„Sąd Najwyższy naruszył także art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE, który mówi, że zadanie pytania prejudycjalnego jest możliwe tylko w przypadku, gdy to pytanie dotyczy rozstrzyganego sporu, który stoi przed sądem. W tym przypadku sporem jest sprawa Jana Kowalskiego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czyli widzimy jasno i wyraźnie, że to nie ma żadnego związku z zadanym pytaniem, które wystosował SN we własnej sprawie. Sąd Najwyższy stał się sądem we własnej sprawie” – ocenił Jan Kanthak.

Na początku sierpnia Sąd Najwyższy wystosował pięć pytań prejudycjalnych do TSUE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku. Pytania zostały zadane na tle rozpoznawanej przez SN sprawy, która dotyczyła obowiązku opłacania składek ubezpieczeń społecznych. W powiększonym składzie orzekającym znalazł się jeden sędzia, który przekroczył już 65 rok życia i co do którego trwa procedura związana z przeniesieniem go w stan spoczynku lub ewentualnym umożliwianiem mu dalszego orzekania.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali – według ustawy – pełnić swoje funkcje. Mogą dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN. Prezydent, przed wyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska zasięgnął opinii KRS.

PAP/RIRM

drukuj