fot. Tomasz Strąg

Za rządów PO-PSL ABW nielegalnie inwigilowała Mariusza Błaszczaka

W czasach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nielegalnie rozpracowywała Mariusza Błaszczaka, wtedy czołowego polityka opozycji. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Było polecenie, by za wszelką cenę wmontować w sprawę Mariusza Błaszczaka. Dlatego robiono wszystko i wszystkimi możliwymi środkami, by ówczesny poseł w niej się pojawił” – opowiada tvp.info źródło zbliżone do ABW.

W 2008 roku Agencja wszczęła ogromne śledztwo dotyczące korupcji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Postępowanie zainicjował ówczesny senator PO — Jan Olech ze Szczecina, do którego zgłosił się miejscowy biznesmen. Później zatrzymano Tadeusza D., dyrektora ZUS w Szczecinie i Stanisława R., prezesa ZUS. I właśnie w tę aferę próbowano wmieszać Mariusza Błaszczaka, obecnego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

„Wykorzystano wszystko, całą technikę, którą posiada Agencja, by tylko dopaść Błaszczaka” – mówi źródło tvp.info.

Jesienią 2016 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez prokuratorów i funkcjonariuszy ABW w związku z nielegalnymi działaniami wobec Mariusza Błaszczaka.

Z uwagi na dobro śledztwa, zgodnie z dyspozycją prowadzącego sprawę prokuratora, nie mogę udzielić informacji” –  mówi Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W 2007 roku Mariusz Błaszczak zlecił prywatnej firmie roboty melioracyjne na swojej posesji w Legionowie. Przedsiębiorstwo to świadczyło wcześniej też usługi dla ZUS, a Błaszczakowi polecił je Stanisław R., w 2008 roku prezes ZUS, później zatrzymany przez ABW pod zarzutem korupcji. Obecny minister zapłacił za roboty ponad dziewięć tysięcy złotych.

Wykorzystując właśnie ten wątek ABW próbowała „uszyć” materiał na Mariusza Błaszczaka i chciała go wmontować w aferę ZUS.

Przedsiębiorca, który wykonywał prace budowlane na działce Błaszczaka, twierdził w prokuraturze, że Tadeusz D., dyrektor ZUS w Szczecinie nakłaniał go, by nie brał pieniędzy za wykonaną pracę. Tyle tylko, że w śledztwie za nic nie można było tego potwierdzić. Błaszczak zapłacił za prace budowlane zgodnie z wystawioną przez firmę fakturą.

Mimo to ABW zaczęła podsłuchiwać telefony obecnego szefa resortu spraw wewnętrznych. Obserwowano jego dom. Sprawdzano bilingi telefonu Błaszczaka. Agencja rozpracowywała też jego współpracowników i rodzinę. Mało tego, jak wynika z akt śledztwa, prokuratorzy prowadzący sprawę korupcji w ZUS próbowali nakłonić Sylwestra R., byłego prezesa ZUS, do złożenia obciążających Błaszczaka zeznań.

Nielegalne działania wobec czołowego polityka PiS miały być prowadzone przez cztery lata, od 2007 do 2012 roku.

Mariusz Błaszczak to kolejny polityk PiS, którego nielegalnie inwigilowały służby w czasach rządów PO i PSL. Wiosną 2016 roku Mariusz Kamiński informował, że ABW nielegalnie sprawdzała wtedy 68 dziennikarzy zatrudnionych w „Rzeczpospolitej”. Kontrolowano m.in. bilingi ich telefonów komórkowych.

ABW zajęła się redakcją „Rzeczpospolitej”, gdy dziennik ujawnił w 2010 roku treści rozmów z tzw. afery hazardowej. Obecnie śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Krakowie.

Tamtejsi śledczy wyjaśniają też sprawę nielegalnych działań SKW. Również i w tym przypadku służba miała zajmować się rozpracowywaniem dziennikarzy nieprzychylnych rządom PO i PSL.

Żołnierze zbierali też informacje o opozycji. W kręgu zainteresowań służby znaleźli się m.in. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. To śledztwo wszczęto jeszcze jesienią 2015 roku w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Później całość materiałów przekazano do Krakowa.

tvp.info/RIRM

drukuj