fot. PAP/EPA/GYORGY VARGA

Rząd wyłamał się z Grupy Wyszehradzkiej. Polska zagłosowała „za”

Dziś odbędzie się nadzwyczajny szczyt UE poświęcony problemowi nielegalnej migracji. Polska po spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych w Brukseli zaakceptowała decyzję o podziale uchodźców. Tym samym rząd wyłamał się z Grupy Wyszehradzkiej.

Przeciw podziałowi uchodźców były Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia.

Nad Wisłę miałoby trafić ok. 5 tys. cudzoziemców. Pierwsi pojawiliby się w 2016 r.

Zgodnie z porozumieniem w pierwszej kolejności podzielonych zostanie 66 tys. uchodźców, docierających do Włoch i Grecji. Rada UE podejmie decyzję o relokacji 54 tys. osób. Wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski powiedział, że nie było możliwości zablokowania decyzji ws. podziału uchodźców. Tłumaczy, że sprzeciw spowodowałby, że nie mielibyśmy wpływu na decyzję.

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog podkreśla, że w dalszym ciągu ws. nielegalnej migracji jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Po pierwsze, czy podjęto jakieś decyzje dotyczące metod zatrzymania problemu u źródeł? Bo nie kwoty są tu najważniejsze, tylko to, czy one mają być jakimś systemem permanentnym i powiedzmy wiosną przyjmiemy następne pięć, latem następne pięć w proporcji do tego, co w tej chwili rozdzieliliśmy, w zależności od tego ilu uchodźców napłynie, a tutaj obliczenia są rozmaite: od 800 tys. do paru milionów. Problemem jest również to, jakiej odpowiedzi udzielono na pytanie „a co, jeśli ci ludzie – skoro chcą tak naprawdę dostać się do Niemiec – będą uciekać z krajów, do których będą przypisani? Czy my mamy służyć za więźniów jakichś obozów, zwozić ich tutaj pod niemiecką strażą zbrojną i zamykać w obozach? – pyta Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Premier Słowacji Robert Fico zapowiedział, że nie będzie respektować decyzji o wprowadzeniu obowiązkowych kwot rozmieszczenia uchodźców w państwach Unii Europejskiej. Słowacja jest gotowa wejść w tej sprawie w spór prawny z Brukselą – oświadczył premier.

 

RIRM

drukuj