fot. PAP/Radek Pietruszka

Rząd przyjął pakiet ustaw dotyczących reformy edukacji

Rząd przyjął projekty ustaw wprowadzających reformę edukacji. Chodzi m.in. o likwidację gimnazjów i powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej. Minister edukacji Anna Zalewska zapewnia, że reforma nie powinna wywołać zwolnień wśród nauczycieli. 

Przyjęte dziś projekty ustaw likwidują gimnazja i przywracają ośmioletnią szkołę podstawową, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany miałyby się rozpocząć już od przyszłego roku szkolnego. Jesteśmy przygotowani do przeprowadzenia tej reformy – zapewnia premier Beata Szydło.

– To, że dzisiaj Rada Ministrów przyjęła te projekty ustaw, jest dowodem na to, że nie tylko jesteśmy zdeterminowani, ale uruchamiamy cały proces w tej chwili już legislacyjny. Projekt ustawy zostanie skierowany do Sejmu. Wierzę w to głęboko, że ten proces zostanie w Sejmie bardzo dobrze przeprowadzony oraz że Sejm będzie poczuwał się do współodpowiedzialności za przyszłość polskiej szkoły – podkreśla premier Beata Szydło.

Minister edukacji od dłuższego czasu pracowała nad reformą oświaty. Ogólnopolska debata na temat edukacji ruszyła w lutym. W jej ramach odbyło się m.in. 16 wojewódzkich dyskusji z udziałem rodziców, uczniów i samorządowców. Oświatowa „Solidarność” niepokoi się jednak o miejsca pracy dla nauczycieli.

 – „Solidarności” podoba się to rozszerzenie z zakresu niektórych przedmiotów: z historii, z języka polskiego, bo to jest ważne, że liceum będzie czteroletnie, ale bardzo mocno nas niepokoi, czyim kosztem odbędzie się ta reforma. Czy to nie będzie tak, że przede wszystkim kosztem nauczycieli – mówi przewodnicząca międzyregionalnej sekcji oświaty „Solidarność” Dolny Śląsk Danuta Utrata.

Zwolnień nie będzie – uspokaja minister Anna Zalewska. Resort edukacji chce również ochronić nauczycieli przed niżem demograficznym.

– Projekt ustawy jest tak zaplanowany, tak jest przedstawiany opinii publicznej, żeby rzeczywiście zadbać o miejsca pracy nauczycieli – wskazuje Anna Zalewska.

Na reformę oświaty zostanie wydanych 900 mln zł.

– To jest 900 milionów wprost na skutki reformy. Pojawia się 5 tysięcy dodatkowych oddziałów, dodatkowe etaty (to jest klasa siódma, za rok klasa ósma i siódma). Jednocześnie mamy pieniądze, ponad 300 mln zł wprost dedykowanych i 168 mln zł w rezerwie budżetowej na dostosowanie – wyjaśnia minister edukacji.

Historyk Anna Krajnowska podkreśla, że zmiany w systemie oświaty są potrzebne.

– Obowiązujący ustrój szkolny, zmiany które przeszedł po 2007 roku, nie spełnił swoich oczekiwań. Absolwenci poszczególnych etapów edukacyjnych, czy to szkoły podstawowej, czy gimnazjum, czy szkoły ponadgimnazjalnej nie posiadają ani takiej wiedzy, ani takiej umiejętności, która z jednej strony byłaby dla nich użyteczna w życiu, a z drugiej strony przygotowywałaby ich dobrze do życia akademickiego tak, żeby po ukończeniu studiów wiedzieli, co chcą w życiu robić – wskazuje Anna Krajnowska.

Dlatego jak mówi Radosław Brzózka, doradca wojewody lubelskiego ds. oświaty – przywrócenie m.in. czteroletniego liceum to dobry pomysł.

– Odzyskujemy liceum ogólnokształcące jako poważną szkołę, sprawdzone narzędzie wprowadzania młodych Polaków w kulturę narodową, w dyscypliny wiedzy, poważnie potraktowane poszczególne szkolne przedmioty – zaznacza Radosław Brzózka.     

Politolog Jarosław Komorniczak zwraca uwagę na zbyt szybkie wprowadzenie zapisów reformy w życie.

– Być może byłoby lepsze przepracowanie tej ustawy jeszcze za półtora roku, tak aby weszła ona w życie pod koniec kadencji, z uwzględnieniem zarówno środowisk nauczycielskich jak i samorządowych, tak aby konsultacje społeczne pozwalały na wypracowanie ustawy, która będzie nie tylko dobra dla edukacji i dzieci, ale również dla całego społeczeństwa – ocenia Jarosław Komorniczak.

Ze zmian nie są zadowoleni nauczyciele zrzeszeni w Związku Nauczycielstwa Polskiego. 19 listopada będą protestować w Warszawie.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj