fot. PAP

Rząd o utrzymaniu VAT na obecnym poziomie

Rząd zajmie się dziś propozycją utrzymania do końca 2016 r. stawek VAT na obecnym poziomie oraz projektem wprowadzenia stabilizującej reguły wydatkowej, która uzależniałaby wzrost wydatków publicznych od średniookresowego wzrostu PKB.

Podstawowa stawka VAT nadal ma wynosić 23 proc. Pierwotnie planowano obniżenie w 2014 r. stawek tego podatku podniesionych w 2011 r. W uzasadnieniu do projektu podkreślono, że utrzymanie w latach 2014-16 aktualnych stawek VAT zakładają: przyjęta przez rząd pod koniec kwietnia Aktualizacja Programu Konwergencji na rok 2013 oraz Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2013-16.

Poseł i ekonomista Zbigniew Kuźmiuk zwraca uwagę, że zastrzeżenia do pozostawienia 23 proc. stawki podatku dodanego zgłosiło m.in. Centrum Legislacyjne Rządu. Poseł tłumaczy, że ustawa, która została przyjęta w 2010 roku podnosiła stawki na 3 lata. 31 grudnia 2013 roku miały ona wygasnąć chyba że dług publiczny liczony metodą krajową przekroczyłby 55 proc.

– Takiej sytuacji nie ma. W związku z tym stawki automatycznie wygasają. Jakiś czas temu premier Tusk i minister Rostowski ogłosili, że podwyższone stawki będą obowiązywały przez kolejne 3 lata do 2016 roku, ale wypowiedzenie tej kwestii publicznie przez premiera i wicepremiera nie może stać się automatycznie obowiązującym prawem. Rzeczywiście, jeśli takie są zapisy w ustawie, to najprawdopodobniej te stawki mogą być skarżone i rozstrzygnie to ostatecznie Trybunał Konstytucyjny, bo nie sądzę, żeby rząd się z tego wycofał. Otóż w projekcie budżetu, który jest już w Sejmie, są już zapisane kwoty z podatku VAT, które uwzględniają podwyższone stawki tego podatku – mówił poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Projekt przyszłorocznego budżetu opiera się – jak mówił poseł – na podwyższonych podatkach VAT, które są kwestionowane, a także wliczonych dochodach ze zmian w OFE. Tego drugiego w Sejmie jednak na razie nie ma.

Ekonomista, członek Rady Polityki Pieniężnej, prof. Andrzej Kaźmierczak mówił , że to absurdalna sytuacja.

– Rząd przyjął deficyt budżetowy na przyszły rok w wysokości 47 mld zł, ale uwzględniając już reformę OFE. Natomiast reforma OFE jeszcze nie ma miejsca. Nie ma ustawy o reformie OFE, a już minister finansów to uwzględnił w dochodach i wydatkach budżetowych. Przypomnę, że w reformie OFE nie chodzi tylko o to, że nasze emerytury będą spadały. Tu chodzi o dodatkowe środki pieniężne. Dzięki reformie OFE w 2014 roku rząd będzie dysponował dodatkowo 9 mld zł. To będzie skutek tej wirtualnej księgowości: zabranie środków OFE do ZUS. Pamiętajmy, że czekają nas wybory do Europarlamentu i wybory samorządowe. Te pieniądze na pewno się przydadzą – dodaje prof. Andrzej Kaźmierczak.

RIRM

drukuj