fot. flickr.com

Ruch Kontroli Wyborów domaga się dymisji całego składu PKW

Ruch Kontroli Wyborów domaga się dymisji całego składu Państwowej Komisji Wyborczej. Powodem tego jest rezygnacja z transmisji wyborów. PKW decyzję w tej sprawie podjęła w zawiązku z wejściem w życie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych RODO. W Polsce prowadzenie transmisji z lokali wyborczych zakłada znowelizowany Kodeks wyborczy.

Szef PKW Wojciech Hermeliński odejście od tego obowiązku uzasadnia tym, że prawo organizacji międzynarodowych ma pierwszeństwo przed przepisami krajowymi. Jego zdaniem wynika to z konstytucji. Przewodniczący powołał się też na opinię Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Zgodnie z nią transmisja podczas wyborów może naruszać prywatność oddających głos.

Odmiennego zdania jest Józef Orzeł, członek zarządu Ruchu Kontroli Wyborów. Ocenił też, że rozstrzyganie nadrzędności prawa unijnego nad krajowym nie należy do kompetencji PKW.  W związku z tym złożył do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

– Transmisje publiczne są legalne pod warunkiem, że służą wyższemu interesowi, czyli np. w szkołach służą bezpieczeństwu dzieci. Jeśli chodzi o punkty wyborcze, to służą dwóm rzeczom: wynikają z ustawy sejmowej i służą bezpieczeństwu wyborów i wyborców – rzetelności, transparentności, uczciwości. Według mnie PKW złamała prawo, ponieważ wystąpiła w roli TK, którym jeszcze nie jest, i rozsądziła relację między ustawą sejmową a rozporządzeniem Komisji, uznając, że rozporządzenie Komisji jest wyższe niż ustawa sejmowa – powiedział Józef Orzeł.

Kodeks wyborczy, który zakłada m.in. przetwarzanie danych obowiązek transmisji z przebiegu wyborów został znowelizowany na początku stycznia.

Z kolei unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych weszło życie 25 maja. Zgodnie z nim przetwarzanie danych jest możliwe za wyraźna zgodą tego, kogo dotyczą.

RIRM

drukuj