fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Rozwój Huty Stalowa Wola

Huta Stalowa Wola zakończyła ubiegły rok z przychodami przekraczającymi 500 mln zł i zyskiem netto. To efekt restrukturyzacji spółki oraz realizacji zamówień dla polskiego wojska.

Niespełna dwa lata temu w Hucie Stalowa Wola rozpoczął się program naprawczy. Równocześnie w 2016 r. spółka podpisała dwa bardzo ważne kontrakty. Pierwszy na dostawę 64 samobieżnych moździerzy RAK oraz 32 wozów dowodzenia. Zamówienie jest warte prawie 1 mld zł. W ubiegłym roku do wojska trafiły już dwa moduły. Trzeci wyjechał ze Stalowej Woli na początku 2018 r. – powiedział Bernard Cichocki, prezes Huty Stalowa Wola .

– Z końcem stycznia zrealizowaliśmy dostawę trzeciego kompanijnego modułu ogniowego do jednostki w Giżycku, czyli 8 moździerzy 120 mm plus 4 pojazdy wsparcia – wskazał Bernard Cichocki.

RAK, który jest w pełni automatyczny, został w całości zaprojektowany i wyprodukowany przez Hutę Stalowa Wola. Jest jedynym moździerzem, który może strzelać do celów widocznych na wprost.

Najważniejszy dla Huty Stalowa Wola był jednak drugi kontrakt – podpisany w grudniu 2016 r. – na dostawę 96 armatohaubic KRAB dla polskiego wojska.

– Są to nie tylko same haubice, ale także pojazdy wspomagające, czyli mnóstwo osprzętu, który będzie skierowany do polskiej armii – dodał prezes Huty Stalowa Wola.

Łącznie w skład jednego dywizjonowego modułu ogniowego „Regina” będzie wchodzić ponad 40 pojazdów. Kontrakt na dostawę KRAB-ów jest wart 4,5 mld zł i jest największym zamówieniem w historii wojska polskiego.

Restrukturyzacja spółki i nowe zamówienia sprawiły, że ubiegły rok Huta zamknęła z przychodami przekraczającymi 500 mln zł i zyskiem netto.

– To jest wynik, jakiego Huta nie notowała od lat 90. Takie wyniki po 1989 r. zdarzyły się dwukrotnie, kiedy jeszcze Huta była wielkim zakładem – powiedział Bernard Cichocki.

Spółka w ramach umowy licencyjnej z firmą z Korei Południowej otrzymała także niezbędną wiedzę do samodzielnej budowy podwozia do haubic KRAB. Już niedługo będą one tworzone w nowoczesnej hali w Stalowej Woli.

– W przyszłości to nam ułatwi realizację nie tylko tych, ale także innych korpusów – wskazał Bernard Cichocki.

Do Huty należą zakłady Jelcz, które dostarczają pojazdy bezpośrednio do armii, a także nośniki bazowe dla produktów ze Stalowej Woli. Huta jest też właścicielem Autosanu – dodał.

– Na dzisiaj spółka pozyskała kontrakty na dostawę 150 sztuk autobusów do realizacji w 2018 r. Można powiedzieć, że łapie przysłowiowy oddech – zaznaczył prezes Huty Stalowa Wola.

Rozwój huty jest dla nas bardzo ważny – powiedział Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli. W zakładach pracuje ok. 800 osób.

– Dla takiego średniej wielkości miasta, jak Stalowa Wola, to bardzo ważne, że jest oferta ciekawej, dobrej pracy i również perspektywa przyszłości – podkreślił prezydent miasta.

Przez modernizacje polskich Sił Zbrojnych chcemy budować polski potencjał przemysłowy – wskazał minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak

– W związku z tym zrobimy wszystko, żeby pieniądze wydawane na modernizacje Wojska Polskiego zostawały w Polsce. […]Ten proces się toczy. Zrobimy wszystko, żeby wrócić do chlubnych tradycji polskiego przemysłu zbrojeniowego – zaznaczył minister Błaszczak.

Ma w tym pomóc skupienie ponad 60 spółek z branży obronnej, stoczniowej i nowych technologii w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Zatrudniają one łącznie ponad 17,5 tys. pracowników. Roczne przychody PGZ sięgają 5 mld zł.

TV Trwam News/RIRM

drukuj