fot. flickr.com

Rozprawa ws. afery podsłuchowej

To nieprawidłowości popełniane przez funkcjonariuszy publicznych skłoniły mnie do nagrywania rozmów – powiedział w sądzie Konrad Lassota, drugi z kelnerów oskarżony o nielegalne nagrywanie polityków. Przyznał się on do zakładania podsłuchów.

Konrad Lassota oświadczył, że przez kilka lat był wyborcą Platformy Obywatelskiej, ale wstrząsnęły nim liczne patologie występujące wewnątrz tej partii. Inni oskarżeni w procesie to biznesmen Marek Falenta i jego współpracownik Krzysztof  Rybka oraz kelner Łukasz N. Wszystkim grozi do 2 lat więzienia.

Jak ustaliła prokuratura, nagrania pochodzą z podsłuchów instalowanych w warszawskich restauracjach między lipcem 2013 r. a czerwcem 2014 r. Dotyczą głównie polityków PO, ludzi biznesu oraz publicznych funkcjonariuszy.

Obrońca Konrada Lassoty, jednego z oskarżanych kelnerów powiedział dziś, że bardzo ważne dla oceny działań jego klienta jest chęć ujawnienia patologii szerzącej się na szczytach władzy. Prof. Tadeusz Marczak przypomina, że wiedza zdobyta za pośrednictwem nagrań rzeczywiście wstrząsnęła społeczeństwem.

– Wszystkie te rozmowy nacechowane były niesłychaną arogancją władzy, co wyrażało się także w cynizmie wobec własnych wyborców. Charakterystyczna jest tu wypowiedź Radosława Sikorskiego: „Dwa razy obiecać, to tak jak raz dać” – powiedział prof. Tadeusz Marczak.

To właśnie zachowanie Radosława Sikorskiego skłoniło Konrada Lassotę,  kelnera i byłego wyborcę Platformy Obywatelskiej, do nagrywania rozmów prominentnych działaczy Platformy. Konrad Lassota uważał Radosława Sikorskiego za męża stanu, ale jak stwierdził „zderzenie z rzeczywistością pokazało co innego”. Jako sprawy, które w sposób szczególny nim wstrząsnęły wymienił sprzedaż „Ciechu” spółce Jana Kulczyka oraz odniesienie do wyborców i polityki zaprezentowane przez Jana Rostowskiego czy Bartłomieja Sienkiewicza.

– Na tych taśmach  można było zobaczyć w jaki sposób PO rządziła. Jakimi metodami się komunikowała, jak wyglądała argumentacja. Ta argumentacja nie pochodziła z dziedziny interesu państwowego, co raczej interesu partyjnego czy prywatnego, a ocena stanu państwa, sposobu tego rządzenia  wyszła nagannie – stwierdził prof. Mieczysław Ryba.

Konrad Lassota nagrał około 40 rozmów. Urządzenia podsłuchujące umieszczał za meblami. Uzyskane nagania przekazywał innemu z oskarżonych. Ostatecznie za wszystkim miał stać biznesmen Marek Falenta. Nagrano m.in. ówczesnych szefów MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ-u – Radosława Sikorskiego, infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, prezesa NIK-u Krzysztofa Kwiatkowskiego, szefa CBA Pawła Wojtunika. Te nagrania w dalszym ciągu pogrążają Platformę Obywatelską w oczach wyborców.

– Problemem PO nie jest biznesmen Marek Falenta, lecz te taśmy. Ujawnienie ich spowodowało „efekt domina”. Jeżeli bierzemy pod uwagę wiarygodność głównych polityków Platformy, którzy tak, a nie inaczej wypowiadali się i spotykali w takim, a nie innym gronie – sam proces, bez względu na jego wynik, nie polepszy notowań Platformy. Jeśli przyjrzymy się treści, która tam występuje –najprawdopodobniej będzie te notowania obniżać – dodał prof. Mieczysław Ryba.

Niedługo po ujawnieniu nagrań, stanowisko stracił minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, Bartłomiej Sinkiewicz. Tusk wyjechał zaś do Brukseli a stanowisko premiera przejęła po nim Ewa Kopacz. Rekonstrukcja rządu po opublikowaniu kolejnych stenogramów przez Zbigniewa Stonogę zmiotła z funkcji Marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego.

 

 

TV Trwam News

drukuj