fot. flickr.com

Rozpoczął się szczyt aktywności kleszczy

Kleszcze piją krew od żywicieli trzy razy w ciągu całego swojego życia, wyszukują ofiary dzięki niezwykle czułym zmysłom, reagującym m.in. na ciepło i wydychany dwutlenek węgla.  Potrafią przeżyć kilkunastostopniowe mrozy. Właśnie rozpoczął się szczyt aktywności tych pasożytów.

Borelioza oraz kleszczowe zapalenie mózgu to choroby, o których od lat robi się głośno wraz z przyjściem lata. Internet zapełnia się informacjami o chorobach, jak i pośredniczących w ich przenoszeniu organizmach: kleszczach. Te niewielkie pajęczaki wzbudzają niepokój z powodu swoich zwyczajów żywieniowych: pasożytują bowiem na ludziach i zwierzętach, przenosząc w ten sposób groźne dla zdrowia choroby.

Naukowcy opisali dotychczas ok. 900 gatunków kleszczy, spośród których w Polsce na stałe występuje 19. Spotkać je można w zacienionych, ciepłych i wilgotnych miejscach, takich jak lasy, okolice zbiorników wodnych czy parki. Nie występują jednak równomiernie na całym terenie. To nie przypadek. Kleszcze gromadzą się np. tam, gdzie przebywa więcej zwierząt, a więc gdzie łatwiej o posiłek. Z badań przeprowadzonych w 2018 roku przez polsko-słowacką grupę naukowców wynika, że na leśnych ścieżkach, z których korzystają dzikie zwierzęta, jest nawet siedem razy więcej kleszczy, niż w przykładowych zaroślach.

Mitem jest przeświadczenie, że kleszcze mogą żyć na drzewach i skakać z nich na przechodzących ludzi i zwierzęta; pajęczaki te przebywają na wysokości maksymalnie 1,5 metra, cierpliwie czekając na potencjalnych żywicieli. Kleszcze wyszukują swoje ofiary dzięki umiejętności wyczuwania ze sporej odległości zapachu (zwłaszcza potu), ciepła i wydychanego dwutlenku węgla. Po znalezieniu się na ciele żywiciela mogą długo wędrować, szukając dobrze ukrwionego miejsca do wkłucia. Dzięki temu, że ślina kleszcza zawiera substancje chemiczne o działaniu znieczulającym, samo ukłucie jest bezbolesne. Kleszcz pozostaje przyssany i może pobierać krew nawet przez 5-14 dni.

Najbardziej rozpowszechnionym w naszym kraju gatunkiem kleszcza jest kleszcz pospolity (Ixodes ricinus). Jego cykl rozwojowy trwa dwa-trzy lata i obejmuje trzy stadia rozwojowe: od larwy, przez nimfę, aż po postać dorosłą (dorosły samiec mierzy 2-3 mm, z kolei samica – do 5 mm).

Aby kleszcz przetrwał, musi napić się krwi na każdym etapie rozwoju. Trudno jest zauważyć dorosłego samca. Ten od żywiciela pobiera niewiele pokarmu, zwiększając rozmiary tylko do 2,5 mm. Z kolei opita krwią samica znacznie się powiększa, przybierając rozmiary nawet blisko 2 cm. Człowiek może być żywicielem wszystkich stadiów rozwojowych kleszcza pospolitego.

Kleszcze zazwyczaj rozpoczynają poszukiwanie żywicieli wiosną, kiedy gleba osiąga temperaturę 5-7 stopni Celsjusza; kończą, gdy średnia temperatura powietrza spada powyżej 5 stopni.

„Jednak łagodne zimy powodują, że kleszcze mogą być aktywne przez cały rok, a do przekazania człowiekowi chorobotwórczych patogenów może dojść nawet zimą” – ostrzega Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Warszawie.

Jak dodaje, dopiero temperatura poniżej minus 20 stopni powoduje ich umieranie.

Co ciekawe, kleszcze nie są nowym zagrożeniem. W 2017 r. na łamach pisma „Nature Communications” naukowcy poinformowali o odkryciu w Birmie uczepionego pióra dinozaura kleszcza, który przetrwał 99 mln lat w bursztynie. Był to pierwszy bezpośredni dowód pasożytowania kleszczy na dinozaurach, a gatunek (dziś już wymarły) nazwano Deinocroton draculi, co można przetłumaczyć jako „straszny kleszcz Drakuli”.

PAP/RIRM

drukuj