fot. PAP

Rozmowy dot. planu naprawczego dla KW znów zerwane

Rozmowy dotyczące planu naprawczego dla Kompanii Węglowej zostały w niedzielę zerwane po ponad dwóch godzinach. Wzburzeni związkowcy opuścili salę obrad; twierdzą, że byli obrzucani inwektywami przez reprezentantów strony rządowej.

Nie wiadomo czy i kiedy rozmowy zostaną wznowione. Związkowcy mówili, że domagają się przeprosin i przedstawienia realnych propozycji dotyczących naprawy spółki. Powtórzyli, że rząd jest zainteresowany jedynie likwidacją kopalń, a nie naprawą branży.

Na jutro górnicy zapowiedzieli ogólnopolską akcję protestacyjno-strajkową.

Likwidacja czterech kopalń i trzech tysięcy miejsc pracy to propozycja tzw. planu naprawczego przedstawionego przez Ewę Kopacz. Rząd próbuje tłumaczyć planowaną likwidację ponad 820 milionami złotych strat, jakie przyniosły w ubiegłym roku oraz kolejnymi, jakie mogą przynieść w dalszej perspektywie.

– Argumenty jakie druga strona przedstawia typując kopalnię Brzeszcze do likwidacji nie są potwierdzone żadnymi ekonomicznymi przesłankami. Kopalnia od roku prowadzi program naprawczy przyjęty przez władzę. Zakłada on, że już w 2016 roku wyniki ekonomiczne kopalni będą na dużym plusie: będziemy przynosili korzyści rzędu 40 mln zł – mówi Stanisław Kłysz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” przy kopalni Brzeszcze.

To dlatego, że kopalnia Brzeszcze posiada tzw. złoża efektywne. W tym celu przygotowano szereg zmian. Dostępne są nowe szyby, zrobiono niezbędne przekopy. Wszystko po to, by górnicy osiągnęli zakładany poziom wydobycia szacowany na poziomie 1,5 mln ton rocznie. Dzięki temu kopalnia Brzeszcze mogłaby przynosić zyski przez najbliższych 40 lat. Dlatego górnicy nie rozumieją argumentacji premier Ewy Kopacz, jakoby to właśnie przesłanki ekonomiczne były przyczyną wygaszenia kopalni.

– To są ludzie, którzy niszczą ten kraj, którzy doprowadzają innych do rozpaczy. Gdzie my się będziemy cofać? Myślą, że wszyscy uciekniemy za granicę? Gdy padnie stąd przesłanie, my pójdziemy na Warszawę! – deklaruje jeden z protestujących pod kopalnią Brzeszcze.

I nie tylko na Warszawę. Akcja protestacyjno-strajkowa obejmie jutro cały kraj. Przeciwna zmianom jest także największa partia opozycyjna. Europoseł Andrzej Duda zapowiedział, że w sprawie przyszłości kopalń wystosuje list do Bronisława Komorowskiego. Jego treść poznamy dopiero po odpowiedzi prezydenta. Jasne jest, że Prawo i Sprawiedliwość domaga się od głowy państwa veta wobec zapowiadanej przez premier Ewę Kopacz ustawy restrukturyzacyjnej kopalń.

– Chciałem do pana prezydenta zaapelować, żeby nie dopuścił do tego, aby ta ustawa mogła wejść w życie, aby nie dopuścił w ogóle do tego, żeby ona była; by z góry zapowiedział veto tej ustawy, aby następnie, nawet jeżeli zostanie uchwalona, to veto przeprowadził – ogłosił Andrzej Duda, europoseł PiS, kandydat na prezydenta RP.

Veto może uratować nie tylko kopalnię Brzeszcze, ale także trzy inne: „Pokój” oraz „Bobrek-Centrum” i „Sośnica-Makoszowy”.  Decyzja o wygaszaniu kopalń spowoduje ogromne bezrobocie.

– Dzisiaj potrzebna jest zgoda i rozmowa, a nie potraktowanie tylko i wyłącznie na tej zasadzie, że jakiś urzędnik uznał, iż 4 ostatnie kopalnie na liście skreśli i rząd będzie miał spokój. Nie będzie miał spokoju – powiedziała Beata Szydło, wiceprezes PiS.

Polityk stwierdziła wprost: będziemy otwierać pozamykane kopalnie.

– Chcę jedno powiedzieć i zadeklarować: że te wszystkie zakłady pracy, które przez PO-PSL będą zamknięte, my będziemy otwierali. Nie ma dla Polski innej szansy, jeżeli nie postawimy na polski przemysł – zaznaczyła.

Górnicy widzą jeszcze szansę w podjętym ze stroną rządową dialogu. Bo funkcjonowanie kopalń i miejsca pracy to jedno, a zabezpieczenie energetyczne kraju, opartego właśnie na węglu, to druga, równie istotna kwestia.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj