fot. PAP/EPA

Rosyjskie pismo dot. polskich owoców i warzyw

Minister Rolnictwa otrzymał pismo, w którym Rosjanie informują o nieprawidłowościach w handlu produkcją roślinną. Nie jest to ostrzeżenie o embargu – zaznaczył Marek Sawicki.

Pismo to zwrócenie się do naszych inspekcji i do ministra o wzmożenie restrykcyjności kontroli – powiedział minister podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.

O tym, że Rosja może zakazać importu z Polski owoców, warzyw i jagód  poinformowała wczoraj agencja ITAR-TASS. Powodem jest niezadowolenie z poziomu bezpieczeństwa tych produktów. Chodzi o obecność azotanów i zbyt dużą zawartość pestycydów.

Rosyjski nadzór planuje po 10 maja rozmowy z Polską o ewentualnym wprowadzeniu kolejnego po wieprzowinie zakazu. Poseł Henryk Kowalczyk z sejmowej komisji rolnictwa mówi, że takich – jedynie politycznych działań ze strony Rosji – można się spodziewać. Potrzebna jest reakcja polskiego ministra rolnictwa Marka Sawickiego.

– Przede wszystkim powinien zobligować Komisję Europejską do tego, żeby w sposób jednolity wymusiła na Rosji traktowanie wszystkich krajów europejskich. Nie ma żadnych powodów, żeby różnicować. Jeśli tego nie wymusi, to znaczy, że nie tylko wobec Rosji jesteśmy słabi, ale również w UE nie mamy nic do powiedzenia. To jest wspólny rynek. Dopóki cała UE nie wymusi na Rosji odstąpienia od wybiórczego embarga w stosunku do Polski, to nic z tego nie będzie. Rosja będzie sobie robiła z nami, co będzie chciała – mówi Henryk Kowalczyk.

Według rosyjskich statystyk ogólna wartość eksportu owoców i warzyw z Polski do Rosji przewyższa rocznie 1 mld euro.

RIRM 

drukuj