fot.. PAP

Rosyjskie embargo uderza w Kaliningrad

Wprowadzenie przez Rosję embarga na produkty z UE uderza w firmy z obwodu kaliningradzkiego – akcentują obserwatorzy. Już wcześniejszy zakaz importu wieprzowiny doprowadził do upadku kilku przetwórni. Wielu Rosjan na własną rękę przywozi żywność z Polski. 

Ruch na polsko-rosyjskiej granicy znacząco wzrósł po tym, jak dwa lata temu weszła w życie umowa o małym ruchu granicznym. Obejmuje ona część Warmii, Mazur i Pomorza, a po rosyjskiej stronie cały obwód kaliningradzki.

Mimo że w sklepach w obwodzie są jeszcze zapasy sprzed wprowadzenia 7 sierpnia przez Rosję zakazu importu produktów z UE, na granicy jest większy ruch.

– To pokazuje jak płytki jest rynek rosyjski. Wprowadzenie embarga, mają uzasadnienie wyłącznie polityczne decyzjami Putina chce się ukarać kraje, które nie godzą się z imperialną polityką Rosji, które starają się pomóc również Ukrainie. Nie ma liczenia się ze społeczeństwem rosyjskim. Z resztą w historii było zawsze tak (i mnie takie zachowanie Putina absolutnie nie dziwi), że administracji rosyjskiej zależy przede wszystkim na tym, żeby zabezpieczyć żywność, dobra luksusowe dla najbogatszych, którzy mieszkają w Moskwie i Petersburgu. Elita władzy i wszyscy, którzy na przemianach zarabiają, okradają własne państwo. Natomiast ci wszyscy, którzy żyją z pracy własnych rąk, tak, jak większość mieszkańców Kaliningradu są zostawieni sami sobie – powiedział poseł Jan Krzysztof Ardanowski.

Branża mięsna w obwodzie nie jest jedyną, która odczuje negatywne skutki decyzji Kremla. 70 proc. importowanych jabłek do obwodu było sprowadzanych z Polski. Teraz ich przetwórcy i pośrednicy w handlu nimi będą musieli szukać innych dostawców.

W ub.r. około 25 proc. polskiego eksportu do obwodu stanowiły artykuły rolno-spożywcze. Eksklawa sprowadza z zagranicy 70 proc. produktów mlecznych, 50 proc. owoców, 44 proc. warzyw i 40 proc. mięsa drobiowego

RIRM

drukuj