fot. PAP/EPA

Rosjanie zwiększają aktywność lotów wojskowych

W ciągu ostatnich miesięcy zwiększyła się aktywność rosyjskich samolotów wojskowych w przestrzeni międzynarodowej. Swoją obecnością Rosjanie zagrażają bezpieczeństwu cywilnych lotów, gdyż nie przestrzegają procedur międzynarodowych.

Rosyjskie samoloty wojskowe częściej niż w ostatnich miesiącach pojawiają się w przestrzeni międzynarodowej. Ich obecność jest o tyle niebezpieczna, że loty te odbywają się bez kontaktu z cywilną kontrolą ruchu lotniczego. Zwiększa to ryzyko kolizji powietrznych.

Podczas lotu rosyjscy piloci nie włączają transponderów. Są to urządzenia przeznaczone do bezprzewodowej komunikacji. Urządzenie to automatycznie odbiera, moduluje, wzmacnia i odpowiada na sygnał. Proces ten odbywa się w czasie rzeczywistym.

Sytuacja ta szczególnie martwi Jensa Stoltenberga, sekretarza generalnego NATO. W jego ocenie, ostatnich działań Rosjan nie można bagatelizować, gdyż stanowią niebezpieczeństwo dla cywilów.

– Problem w tym, że wielu rosyjskich pilotów nie włącza transponderów, nie przedstawia planu lotu i nie komunikuje się z cywilną kontrolą ruchu lotniczego. To stwarza ryzyko dla cywilnego ruchu lotniczego. Jest to więc istotny problem, zwłaszcza gdy rosyjska aktywność w powietrzu wzrasta – powiedział „The Telegraph” Jens Stoltenberg.

W tym roku już ponad 100 razy służby NATO przechwyciły rosyjskie samoloty wojskowe. Dla porównania w całym roku 2013 takich przypadków było tylko 30.

W marcu tego roku szwedzki Boeing 737 linii Scandinavian, lecący z Kopenhagi do Rzymu, minął w odległości 90 metrów rosyjski samolot. Mogło zakończyć się to katastrofą, gdyż Rosjanie nie informowali o swoim położeniu. Działo się to 80 kilometrów na południowy wschód od szwedzkiego Malmoe. Do zderzenia nie doszło tylko dzięki szybkiej reakcji skandynawskiego pilota.

– Loty samolotów wojskowych w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nie są nielegalne. Ale to musi być zgodne z normami międzynarodowymi. Musi dochodzić do komunikacji samolotów wojskowych z cywilną kontrolą ruchu lotniczego – zauważa sekretarza generalnego NATO.

W tym miesiącu nad Morzem Bałtyckim, Północnym i Czarnym, a także Oceanem Atlantyckim cztery rosyjskie formacje powietrzne składające się z bombowców strategicznych Tu-95, myśliwców MiG-31 i innych samolotów wojskowych wykonywały działania w przestrzeni powietrznej. Rosjanie wcześniej nie poinformowali o swoich planach lotów. Fakt ten spotkał się z szybką reakcją Sojuszu. W odpowiedzi podjęto decyzję o poderwaniu myśliwców należących do sił powietrznych Norwegii, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Niemiec i Turcji. W tym przypadku nie odnotowano żadnego poważniejszego incydentu.

Niemal co tydzień rosyjskie bombowce badają granice państw europejskich. Testują czas reakcji swoich potencjalnych przeciwników, a także przeprowadzają pozorowane ataki.

W wyniku aneksji Krymu stosunki NATO – Rosja pozostają napięte. W opublikowanym raporcie Wspólnoty Liderów Europejskich (ELN) w Londynie przez ostatnie osiem miesięcy doszło do 40 niebezpiecznych incydentów pomiędzy Rosją a NATO. Jak wynika z raportu, trzy wydarzenia mogły doprowadzić do ofiar śmiertelnych oraz do wybuchu zbrojnego konfliktu między badanymi w raporcie stronami.

Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik.pl

drukuj