fot. PAP

Rosja testuje NATO

Cztery rosyjskie okręty wojenne płyną w kierunku północnych wybrzeży Australii. Krążownik, niszczyciel, holownik i tankowiec mają – jak stwierdza rosyjskie ministerstwo obrony – zapewnić obecność floty w regionie.

Za kilka dni w australijskim Brisbejn rozpocznie się szczyt państw G20. Moskwa wciąż testuje szybkość reakcji NATO na swe prowokacje. W środę myśliwce sojuszu przechwyciły rosyjski samolot w pobliżu Estonii i Litwy.

Według holenderskiego ministerstwa obrony rosyjska maszyna transportowa znajdowała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, ale została przechwycona, gdy bez zgłoszenia planu lotu zbliżyła się do przestrzeni Estonii i Litwy. Zawróciły ją dwa holenderskie F-16 z natowskiej misji patrolowania przestrzeni powietrznej republik bałtyckich.

Po przechwyceniu rosyjski samolot odleciał w kierunku Kaliningradu. W ostatnim czasie doszło do około 100 takich incydentów. W odpowiedzi ministrowie obrony państw nordyckich, krajów bałtyckich i Wlk. Brytanii uzgodnili zacieśnienie współpracy, by przeciwdziałać nasileniu przez Rosję aktywności militarnej w Europie Północnej.

– Rosyjska agresja wobec Ukrainy, ich ciągłe destabilizujące operacje na  wschodniej Ukrainie, jak wszyscy wiemy, drastycznie zmieniły krajobraz bezpieczeństwa w Europie. Wszyscy tu obecni zgadzamy się, że działania Rosji są całkowicie nie do przyjęcia i naruszają podstawowe zasady prawa międzynarodowego – powiedziała Inger Eriksen Soereide, minister obrony Norwegii.

Problem dotyczy szczególnie naruszeń przestrzeni powietrznej krajów NATO-wskich.

– Chcę mówić zwłaszcza o zagrożeniu dla NATO z powodu zwiększonej aktywności rosyjskiej w powietrzu. Sojusz zarejestrował ponad sto przechwyceń  w tym roku, trzy razy więcej niż w 2013 roku, a rok nie jest jeszcze zakończony. Rosyjskie samoloty regularnie lekceważą zasady międzynarodowego lotnictwa – powiedział Michael Fallon, sekretarz obrony Wielkiej Brytanii.

W kontekście działań Rosji coraz bardziej kontrowersyjna staje się jej współpraca wojskowa z Francją. W 2011 roku oba kraje podpisały kontrakt o wartości 1,2 mld euro na dostawę do Rosji dwóch okrętów desantowych typu Mistral. Jeden z nich jest już gotowy do odbioru, drugi jest budowany w stoczni Saint-Nazaire.

Według źródeł w Moskwie Francja dostała czas do końca listopada na przekazanie Rosji pierwszego desantowca; w przeciwnym razie narazić się może na „poważne” żądania rekompensaty. Czy Francja dostarczy Rosji te okręty – to okaże się wkrótce. Według nieoficjalnych informacji decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu najbliższych tygodni.

 

TV Trwam News

drukuj