fot. PAP/EPA

Rosja ostrzega Mołdawię przed integracją z UE

Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin ostrzegł Mołdawię przed negatywnymi skutkami integracji z UE, co mogłoby, jego zdaniem, doprowadzić do wzrostu cen dostaw rosyjskiego gazu. Mołdawia zapowiedziała jednak w środę, że nie zamierza ulegać rosyjskim pogróżkom.

Rogozin podkreślił w Kiszyniowie, że europejskie aspiracje Mołdawii staną się bezpośrednią przyczyną utraty przez władze mołdawskie kontroli nad spornym terytorium Naddniestrza oraz sprawią, że Mołdawia będzie więcej płacić za gaz z Rosji, która jest głównym dostawcą w regionie.

Ostre słowa ze strony Rosji padły po tym, jak Mołdawia wykazała chęć parafowania umowy o stowarzyszeniu i wolnym handlu z Unią Europejską podczas listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, podczas którego sąsiednia Ukraina ma podpisać swoją analogiczną umowę. Reuters komentuje, że jest to wyraźna oznaka gotowości zerwania z radziecką przeszłością, co spowodowało zwiększenie presji na Mołdawię ze strony Rosji.

Po spotkaniu z mołdawskim premierem Iurie Leancą, podczas poniedziałkowej rozmowy z dziennikarzami, Rogozin porównał Mołdawię do „lokomotywy na niebezpiecznej drodze pełnej zakrętów, na której można zgubić kilka wagonów”, co było nawiązaniem do separatystycznego, ciążącego ku Rosji terytorium Naddniestrza. „Ludzie zamieszkujący Naddniestrze są bardzo zaniepokojeni planami rządu Mołdawii, szczególnie jeśli chodzi o wejście do strefy wolnego handlu z UE” – powiedział Rogozin na konferencji w Kiszyniowie.

W rozmowie nie pominięto również kwestii relacji energetycznych, gdzie rosyjski wicepremier uciekł się do zawoalowanych pogróżek. „Dostawy energii są ważne podczas przygotowań do zimy. Mam nadzieję, że nie zamarzniecie” – podkreślił Rogozin, przypominając tym samym o pełnej zależności Mołdawii od Rosji w tej sferze. Rogozin ostrzegł także mołdawskie władze przed tym, że „Europa to nie miejsce dla słabych”.

Prezydent Mołdawii Nicolae Timofti, ustosunkowując się do wypowiedzi Rogozina, powiedział w środę, że jego kraj nie ulegnie pogróżkom przedstawiciela Rosji. „Obywatele Mołdawii nie mogą żyć pod presją lub groźbami; powinni wybierać swoją władzę, która zapewni, że państwo nie będzie zależne od jednego źródła energii” – skomentował prezydent. Timofti wyraził również nadzieję, że na szczycie w listopadzie Mołdawia zostanie zaproszona do rozpoczęcia procesu przystąpienia do UE.

Mołdawia jest obecnie jednym z najbiedniejszych państw w Europie. Tani rosyjski import gazu pozwala utrzymać przy życiu mołdawską gospodarkę. Spór wokół separatystycznej republiki Naddniestrza, która jednostronnie ogłosiła niepodległość w 1990 roku, pomimo wielu lat międzynarodowych rozmów do tej pory nie został rozstrzygnięty.

PAP

drukuj