fot. PAP/EPA

Rosja liczy na lepsze stosunki dyplomatyczne z USA

Liczymy na wznowienie dialogu Rosja-USA – mówi rzecznik Kremla. Dmitrij Pieskow ocenia, że obecnie stosunki rosyjsko-amerykańskie znajdują się „na dnie”.

Po wygranej Donalda Trumpa wielu analityków i polityków zadaje sobie pytanie, jak będą układać się stosunki na linii Moskwa–Waszyngton? Ostatnie działania Rosji, jak agresja na Ukrainie, nielegalna aneksja Krymu, bombardowania w Syrii, naruszanie przestrzeni powietrznej państw NATO, czy zbrojenie obwodu kaliningradzkiego nie napawają optymizmem. To ostatnie spotkało się z ostrą amerykańską reakcją.

Rozmieszczenie przez Rosję systemu S-400 i rakiet Iskander w obwodzie kaliningradzkim destabilizuje bezpieczeństwo w Europie. Rosja przez ostatnią dekadę grozi rozmieszczeniem swych Iskanderów w obwodzie kaliningradzkim w odpowiedzi na różne wydarzenia w Europie, z których żadne nie wymaga takiej odpowiedzi militarnej – stwierdził John Kirby, rzecznik Departamentu Stanu USA.

W tym kontekście bardziej interesujące jest to, jak będą wyglądały relacje rosyjsko-amerykańskie, bo niewątpliwie będzie to miało przełożenie na inne, mniejsze kraje, w tym Polskę. Jak na razie mamy konflikt – wskazuje politolog, prof. Piotr Mickiewicz.

– On ma charakter taki polityczno-ekonomiczny, w mniejszym stopniu gospodarczy. Wynika to z istotnej różnicy interesów w odniesieniu do obszaru Azji kontynentalnej i obszaru śródziemnomorskiego. Wynika to też poniekąd ze stosunkowo mało efektywnej polityki zagranicznej Baracka Obamy – powiedział politolog.

Ewentualne zmiany w relacjach Moskwa–Waszyngton nastąpią po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na prezydenta. Do tego czasu Władimir Putin przyjmuje pozycję wyczekującą.

– Słyszeliśmy jego wypowiedzi przedwyborcze, gdy był jeszcze kandydatem na urząd prezydencki USA, odnośnie przywrócenia stosunków między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to łatwa droga, biorąc pod uwagę, niestety, poziom degradacji w stosunkach między Rosją a USA. Jak już mówiłem wiele razy, to nie nasza wina – powiedział rosyjski prezydent tuż po wygranej Trumpa.

Teraz Rzecznik Kremla zapewnia.

– Liczymy na to, że dialog zostanie wznowiony oraz że zacznie się niełatwy i oczywiście niepostępujący szybko proces wprowadzania stosunków (obu krajów) w nurt konstruktywny – mówił Dmitrij Pieskow.

Jak podają media rosyjskie, wypowiedź rzecznika była komentarzem do słów prezydenta-elekta USA Donalda Trumpa, który pytany o możliwość „resetu” w relacjach z Rosją powiedział, że nie użyłby tego terminu – wskazał prof. Mickiewicz.

– Wydaje się, na podstawie wypowiedzi i nominacji, które podjął Trump, że będziemy mieć do czynienia z dość istotnym czynnikiem izolacjonistycznym w polityce amerykańskiej – powiedział politolog.

Nie oznacza, to że USA nie będą zabiegać o swoje globalne interesy między innymi w Syrii i na Bliskim Wschodzie. Jak podaję Wall Street Journal, miesiąc temu syn prezydenta-elekta rozmawiał w Paryżu ze zwolennikami Kremla na temat zakończenia wojny w Syrii.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj