fot. flickr.com

Rolnicy walczą z suszą i ASF

W związku z suszą rolnicy będą mogli liczyć na dodatkową pomoc rządu. Z brakiem opadów zmagają się rolnicy z prawie dwóch i pół tysiąca gmin. Źle dzieje się także w hodowlach trzody chlewnej, gdzie afrykański pomór świń zbiera kolejne żniwo.  

Tegoroczna susza jest wyjątkowo uciążliwa dla rolników – zauważa Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

– O tyle jest ten rok gorszy od roku 2006 czy 2015 – bo tak negatywny klimatyczny bilans wodny mamy już na początku czerwca, a w tamtych latach był to początek lipca, czyli ten okres wegetacyjny był dużo dłuższy – wskazywał Rafał Romanowski.

Susza w największym stopniu niszczy uprawy zbóż jarych, ozimych oraz krzewów owocowych.

– Nie ma nic – ani dla bydła, ani dla pszczół. To widać jak truskawki wyglądają, jak maliny. Łąki powysychały. Z suchego zboża nie nabierzesz – mówił rolnik ze wsi Kizielany w województwie podlaskim.

W związku z suszą polski rząd zamierza wystąpić do Komisji Europejskiej o uruchomienie środków finansowych z Funduszu Solidarności. Takie działanie są zasadne, ponieważ rolnicy z innych krajów europejskich również walczą z brakiem opadów. Polscy rolnicy będą mogli liczyć na niskooprocentowane kredyty na wznowienie produkcji lub – w przypadku ponad 70-cio procentowych strat w uprawach – na uzyskanie pomocy z budżetu. Niestety wielu rolników nie ma ubezpieczonych upraw – wskazał Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

– Mamy system ubezpieczenia, gdzie ubezpieczyć się można od suszy, ale są to ubezpieczenia bardzo drogie – wyjaśnił Piotr Burek.

W Polsce trwa szacowanie strat. Jednak komisji wciąż jest za mało. Na prawie 2500 gmin dotkniętych suszą, komisje szacują szkody jedynie w ponad dwustu.

– Drodzy rolnicy, uprzejmie prosimy was, abyście zwracali się jak najpilniej do swoich samorządów, do swoich wójtów, burmistrzów. (…) Na podstawie waszych próśb samorządowcy będą zwracali się do wojewodów o powołanie komisji szacujących straty – apelował wiceminister Rafał Romanowski.

Dokładne szczegóły pomocy dla rolników mają być przedstawione w ciągu kilkunastu dni. Poważna jest również sytuacja hodowców trzody chlewnej we wschodniej Polsce, gdzie rośnie liczba wykrytych ognisk afrykańskiego pomoru świń. Wczoraj wykryto cztery: jedno w województwie podlaskim i trzy w województwie lubelskim. W sumie w tym roku ujawniono 24 ogniska ASF. Jak zaznaczył Pomorski Wojewódzki Lekarz Weterynarii Wojciech Trybowski,   likwidacja ognisk choroby jest bardzo kosztowna.

– Dokonuje się z budżetu państwa. To są ogromne środki angażowane po to, żeby ognisko zlikwidować, środki dezynfekcyjne, ściółka; to wszystko podlega utylizacji – mówił Wojciech Trybowski.

Państwo już wspiera hodowców dotkniętych chorobą – zauważył wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.

– Mamy ogromne środki pomocowe służące rolnikom w zwalczaniu skutków negatywnych ASF. Na dzień dzisiejszy tylko w województwie lubelskim do hodowców trzody chlewnej trafiło 70 mln zł z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To są ogromne środki pomocowe i tych pieniędzy jest jeszcze mnóstwo – podkreślił Przemysław Czarnek.

2264 przypadków afrykańskiego pomoru świń wykryto u dzików znajdujących się na terenie województw podlaskiego, lubelskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. To one są źródłem zakażenia ASF, dlatego konieczny jest odstrzał dzików – podkreśla wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Jacek Bogucki.

– Najważniejszym działaniem jest ograniczenie populacji dzików i to jest priorytet, to jest działanie, które jako jedyne może tak naprawdę  pozwolić na zwalczenie choroby w Polsce – powiedział Jacek Bogucki.

Rozważanym pomysłem eliminacji zakażenia jest budowa muru wzdłuż wschodniej granicy Polski, który zatrzymałby migrację chorych dzików. Pomysł pojawił się jednak za późno.

– Pierwsze przypadki znajdowaliśmy w bliskiej odległości od granicy – u dzików – i potem promieniście ta choroba rozprzestrzeniała się. A więc gdyby płot powstał jeszcze w 2014 roku, prawdopodobnie nie mielibyśmy afrykańskiego pomoru świń w Polsce – dodał wiceminister.

Opinię, czy płot będzie skuteczną zaporą przed ASF ma wydać Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności.

TV Trwam News/RIRM

drukuj