fot. sxc.hu

Rolnicy nie są w stanie spłacać kredytów

Prawo i Sprawiedliwość domaga się od ministra Sawickiego ustawowego zawieszenia płatności kredytów dla rolników poszkodowanych przez rosyjskie embargo. Zawieszenie trwałoby przez rok.

Jak wskazują posłowie do PE Zbigniew Kuźmiuk i Janusz Wojciechowski, rolnicy obciążeni kredytami w obecnej sytuacji nie są w stanie ich spłacać. A rząd powinien zrobić wszystko, by wesprzeć polskich rolników- alarmowali politycy.

Zawieszenie płatności jest powszechnie znane i obejmuje m.in. żołnierzy –mówił poseł do PE Janusz Wojciechowski.

– Żołnierze powołani do czynnej służby mają ustawowo zagwarantowane, na ich wniosek, zawieszenie płatności kredytu. Sięgamy po to rozwiązanie w stosunku do rolników. Oczywiście kredyty nie byłyby w tym okresie jednego roku spłacane, gdyby rolnik się o to zwrócił. Mógłby się zwrócić poprzez gminę, która wydawałaby decyzję stwierdzającą, że jest dotknięty skutkami tego embarga i to byłoby podstawą przedstawienia w banku czy innej instytucji finansowej – bo dotyczy to także pożyczek; wówczas rolnik byłby zwolniony ze spłacania tego kredytu. Oczywiście odsetki by rosły, bank nie ponosiłby z tego tytułu straty, ale te odsetki, które by w ciągu tego roku narosły, byłyby wliczane w poczet strat poniesionych przez rolnika, które będą rekompensowane ze środków UE – powiedział poseł Janusz Wojciechowski.

Z kolei poseł do PE Zbigniew Kuźmiuk zwrócił uwagę, że to nie jedyne rozwiązanie, którego resort rolnictwa wraz z ministrem Sawickim nie stosuje, aby pomóc polskim rolnikom.

– Kolejnym rozwiązaniem, którego można by było użyć, to sytuacja związana z rynkami hurtowymi. Otóż minister rolnictwa ma udziały, poprzez ARiMR w 30 rynkach hurtowych w Polsce. Są to spółki prawa handlowego, które prowadzą rynki hurtowe w dużych i średnich miastach w Polsce. Minister rolnictwa mógłby spowodować, aby te spółki zawiesiły opłaty wjazdowe, jakie pobiera się od rolników wtedy, kiedy pojawiają się na tych rynkach. Opłaty są dosyć wysokie i część rolników zwyczajnie nie stać na ich pokrycie (zakładając, że nie wiedzą, jaki będzie rezultat pojawienia się ich na tym rynku). Naszym zdaniem, gdyby opłaty na rynkach hurtowych zawieszono, to duża część rolników mogłaby się tam pojawić i sprzedawać znacznie tańsze warzywa i owoce – zauważył poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Tymczasem wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk poinformował, że część produktów rolnych, które ze względu na embargo nie trafią na rynek rosyjski, trafi do banków żywności. Miesięcznie może to być 2 tys. ton. Planowana jest też biodegradacja.

RIRM

drukuj