Rolnicy będą płacić podatek dochodowy

Wypowiedz posła Janusza Wojciechowskiego

Audio MP3
Pobierz

Aktualności Dnia, 13.08.2012 r.

Trzeba się tego bardzo obawiać, dlatego że podatek dochodowy to jest wpuszczenie na polską wieś bardzo groźnej i bardzo niebezpiecznej biurokracji skarbowej. To jest taka biurokracja, z którą wielu polskich przedsiębiorców ma ogromne problemy. Tysiące polskich firm upadało przez to, że bezwzględna biurokracja zniszczyła te firmy. Dzisiaj złapać kogoś na jakiejś drobnej nieścisłości, na jakimś formalnym błędzie jest bardzo łatwo, jeżeli się chce. W przypadku rolników zarzucenie i udowodnienie, że coś niedokładnie rolnik rozliczył, nie podał taki dochód, tylko inny albo gdzieś się pomylił np. w jakiejś cenie, to przecież będzie bardzo proste. Wiemy, ile problemów mają rolnicy z agencją w zakresie dopłat, kiedy podają powierzchnię gospodarstwa zgodnie z mapą geodezyjną, potem przy pomiarach coś się nie zgadza i są jakieś drobne błędy, rolnicy tysiącami są stawiani przed prokuratora, przed sąd. Agencja zawiadamia o przestępstwach, wielkich przestępców się znajduje i tropi na wsi (kilka tysięcy już takich spraw było do tej pory), odkąd agencja działa. To jest przerażające! Słyszymy, że tutaj działa Amber Gold, tutaj jakieś drobne przekręty na dziesiątki i setki milionów ludzi, milionów złotych, ludzie tracą swoje pieniądze, a tam nie ma żadnej egzekucji, żadnej skuteczności prawa, a w stosunki do rolników jest ona bardzo duża. Jeśli do tego się dołoży biurokrację skarbową, to na pewno będą ofiary, będą krzywdy i nieszczęścia ludzkie. Ja już to widzę, bo ja życie znam bardzo dobrze. Zbyt wielu ludzi do mnie przychodzi z różnymi problemami biurokratycznymi, jakie ich spotykają. A tu dołoży się jeszcze jedną biurokrację. Rozliczenie dochodów w przypadku rolnika będzie niesłychanie trudne.

Minister Kalemba, z którym wiązałem pewne nadzieje, bardzo mnie tutaj zdziwił i zaskoczył, że od razu, na starcie wyszedł z takim pomysłem. Żeby było jeszcze ciekawiej, ogłosił w „Gazecie Wyborczej”, nie w oficjalnym komunikacie, tylko w wywiadzie dla „GW” – to też jest znamienne i zaskakujące, że tam został ten pomysł ogłoszony. Ja się obawiam, że to jest część jakiegoś szerszego planu przejmowania polskiej ziemi. Żadnych konsultacji nie będzie, bo ta władza przecież nie rozmawia z ludźmi, ta władza nie liczy się z niczyim zdaniem. Po prostu ogłasza swoje pomysły, realizuje je i nie ogląda się na ludzi. Tworzy się różne sytuacje, wpędza się rolników w kłopoty po to, aby potem nasłać komornika, licytować ziemię, a ona z licytacji jest tania i rolnik jej nie kupi, dlatego że prawdziwi rolnicy nie kupują od komorników. To po prostu nie mieści się w takiej wiejskiej kulturze i obyczajowości. To kupią sobie ci, którzy lokują sobie kapitał w ziemi, bo ona jest najlepszą lokatą kapitału w tej chwili, jest bardzo ponętna i potrzebna. W 2016 r. kończy się zakaz kupowania ziemi przez cudzoziemców. Dlatego aby przejmować polską ziemię, to się wymyśla różne trudności dla rolników. Ja bardzo przed tym przestrzegam, a jeśli się komuś wydaje, że będzie podatek dochodowy, to on sobie mniej rozliczy albo wcale, to nie będzie tak. To będzie bardzo groźna biurokracja, która będzie wyszukiwać sobie ofiary. Tak jak w Polsce się dzieje, tysiące firm upadło przez represje skarbowe.

2 miliony rolników mamy w Polsce, a jeszcze z członkami rodzin to 5-6 milionów ludzi zajmujących się rolnictwem. Mają być dla nich szkolenia, bo ta biurokracja jest skomplikowana. Pamiętamy, że przy likwidacji stoczni w Szczecinie były szkolenia dla kilku tysięcy stoczniowców. Jeden z senatorów Platformy Obywatelskiej organizujący te szkolenia 50 milionów złotych wziął za nie. 50 mln za kilka tysięcy stoczniowców! Tu będzie 2 mln rolników i już widzę tych „kolegów” Skarbu Państwa, którzy się tym zajmą, którzy będą zarabiać te ciężkie pieniądze i nie zdziwiłbym się, gdyby to byli np. bohaterowie z taśm Serafina, bo to środowisko potrafi zawsze wykorzystać dla siebie koniunkturę. To będą znowu ogromne pieniądze, które kosztem polskiej wsi ktoś „lekką ręką” sobie zarobi. To jest przykład państwa aferalnego, które stworzyła obecna władza – rząd Platformy i PSL-u.

Te szkolenia dla stoczniowców kosztowały chyba 49 mln złotych, ale nie pamiętam, w jakim trybie były uzyskane. Wręcz wyglądało na to, że chyba po to była ta stocznia zlikwidowana, aby potem tak dobrodusznie się tymi stoczniowcami zająć. Te kursy były na bardzo przedziwne usługi np. strzyżenie owiec czy czesanie psów, ale które wręcz godziły w godność tych stoczniowców. Te szkolenia dzisiaj to jest najłatwiejszy sposób zarabiania wielkich pieniędzy – obawiam się, że również o to chodzi.

To jest władza, która zabiera i niszczy wieś, a nie jej pomaga. Europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości złożyliśmy poprawkę, zresztą razem z posłami z Wielkiej Brytanii, z konserwatywnej partii brytyjskiej, z czeskiej partii rządzącej oraz kilku jeszcze innych krajów, aby wyrównać dopłaty w całej Europie. Jak teraz Polska ma 190 euro, a Niemcy – 340, to my chcemy aby było po równo, czyli po 260 euro na hektar w całej Europie, aby były jednakowe stawki. Czyli w przypadku Polski byłoby to 300 zł więcej na każdy hektar. Jeżeli jest to np. gospodarstwo dwudziestohektarowe, to miałoby 6 tysięcy złotych więcej rocznie. To już są istotne pieniądze, ważne dla rolnika. Niech teraz Platforma z PSL-em się wykaże! Mają swoich kolegów chadeków z Niemiec, z Francji, z Włoch, niech ich przekonają, tak jak myśmy Anglików i Czechów przekonali, aby wyrównać te opłaty. Oni tego nie zrobią, bo oczywiście nic nie robią w tym kierunku. Myślą tylko, co można jeszcze ze wsi zabrać, jak wsi zaszkodzić. Ten podatek dochodowy jest jednym z wielu bardzo złych pomysłów. Co możemy zrobić? Myślę, że po prostu trzeba o tym mówić, trzeba się temu sprzeciwiać. Rzeczywiście dzisiaj jesteśmy w mniejszości. Ta władza robi wszystko co chce, całe państwo do niej należy, ale tak zawsze nie będzie. Myślę, że przyjdzie czas, gdy uporządkujemy te sprawy i przyjdzie czas na politykę, która pomaga wsi, która ratuje wieś, bo jest ona w bardzo trudnej sytuacji. A wieś to polski skarb narodowy, który trzeba ocalić dla przyszłych pokoleń Polaków.

Skoro zapowiadają wprowadzenie podatku ryczałtowego, to pewnie to wprowadzą. Jeżeli rząd mówi, że weźmie, to weźmie, a jeżeli mówi, że da, to tylko tak mówi – stara anegdota tak mówiła, która się dzisiaj sprawdza w stosunku do tego rządu. Oczywiście, będziemy przeciwko temu protestować. Prawo i Sprawiedliwość na pewno odniesie się do tego krytycznie i będziemy wykazywać, na czym polegają wady tego pomysłu. Wieś płaci podatek rolny (niektórzy uważają, że rolnicy nie płacą podatku), który wcale nie jest mały, który wpływa do budżetu gmin i jest istotnym źródłem ich dochodów. Naprawdę płacą na miarę swoich możliwości, a nawet ponad te możliwości, bo sytuacja dochodowa na wsi jest bardzo trudna. Mieszanie teraz i robienie takich rewolucji – na tym mogą niektórzy skorzystać np. wielkie gospodarstwa, a jak sprytnie pokombinują, to mogą sobie na tym skorzystać i zapłacić dużo mniej niż aktualnie albo nie zapłacić wcale. To się odbije tak jak zwykle na tych biedniejszych i słabszych. Tu się będzie szukać ofiar, tu się byle co znajdzie, doliczy się jakieś należności za 5 lat wstecz, rolnik nie będzie miał z czego zapłacić, to się przyśle komornika i zabierze mu ziemię tak jak się to z innych powodów zdarzało. To się po prostu nasili. Myślę, że i w Polsce, i za zagranicą jest wielu, którzy nie mogą się doczekać, aby polską ziemię przejmować za bezcen. Tego się bardzo obawiam i temu się trzeba sprzeciwiać! Musimy wywoływać taki ruch społeczny przeciwko niszczeniu polskiej wsi, której trzeba pomagać, a nie ją niszczyć.

drukuj