Rodacy ze Wschodu spędzą Wielkanoc w Lublinie

35-osobowa grupa Polaków ze Wschodu przyjechała w sobotę do Lublina na Święta Wielkanocne, które spędzą w domach mieszkańców miasta. Świąteczne wizyty stały się tradycją; lublinianie podejmują rodaków ze Wschodu już po raz 18.

Gości, wśród których są potomkowie dawnych zesłańców, uroczyście powitano w sobotę na Placu Zamkowym w Lublinie.

„Witamy was na polskiej, na waszej ziemi. Czujcie się jak u siebie w domu, macie do tego prawo” – mówił inicjator i organizator wizyt, prezes Stowarzyszenia „Wspólne Korzenie” Zbigniew Wojciechowski. Dzielił się z gośćmi chlebem i solą.

Do Lublina przyjechali Polacy z odległych krańców Rosji i Kazachstanu, a także wschodniej Ukrainy oraz Białorusi. Są goście z Omska, Nowosybirska, Gornoałtajska, Krasnogorska, Bijska, Barnauła, często osoby starsze, mówiące łamaną polszczyzną.

Przybysze ze wzruszeniem witali się z lublinianami. Mówili, że bardzo cieszą się z zaproszenia. Opowiadali dziennikarzom o sobie, swoich losach, polskich korzeniach.

Natalia Bałabanowa z Nowosybirska mówiła, że czuje się Polką, jej panieńskie nazwisko brzmi: Rębisz.

„Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. mój dziadek został ranny i trafił do szpitala na Ukrainie. Tam ożenił się pielęgniarką, Polką, która się nim opiekowała. Wkrótce potem oboje zostali zesłani na Syberię, trafili do Nowosybirska. Dziadek pracował jako piekarz, w 1937 r. został rozstrzelany” – opowiadała.

„Babcia miała listy z Polski, jak była pierestrojka, to mi je pokazała. Tak dowiedziałam się o polskich korzeniach. Uczę się języka polskiego, już dużo rozumiem. Jestem drugi raz w Polsce, bardzo mi się podoba. Nigdy jeszcze nie widziałam polskich świąt, cieszę się, że zobaczę” – dodała.

Z Nowosybirska przyjechał także Borys Pietruszko.

„Moi dziadkowie i ich czterech synów w 1936 r. byli wywiezieni z Ukrainy do Kazachstanu. Warunki były straszne, najmłodszy ich syn, 2-letni, zmarł w drodze. Mój ojciec pracował przy budowie dróg, potem trafił na Syberię. Żyje do dziś, ma 90 lat” – powiedział Pietruszko.

„Ja bym chciał przenieść się do Polski, ale nie mogę zostawić ojca, on wymaga opieki, a jest za stary, żeby go zabierać. Za to mój syn już jest w Polsce, studiuje historię na UMCS w Lublinie, chce w Polsce zostać” – dodał.

Mieszkańcy Lublina, którzy przyszli, aby zabrać przybyszy do swoich domów, mówili dziennikarzom, że czują się zobowiązani okazać gościnność rodakom. Chcą im pokazać rodzinne polskie święta, a także jak wygląda teraz życie w Polsce – mówili.

„Trzeba przyjąć rodaków, przybliżyć im Polskę, wszyscy powinniśmy czuć się do tego zobowiązani” – powiedział Tomasz Kudela, który wraz żoną będzie gościł Polkę przybyłą z Ułan-Ude.

„Spędzimy razem tradycyjne święta, wraz z rodziną, pójdziemy na rezurekcję. Gościliśmy już kilka lat temu panią z Władywostoku, było bardzo przyjemnie. Do dziś utrzymujemy z nią kontakt, rozmawiamy przez internet. Wiem, że napisała książkę o losach zesłańców” – opowiadał.

Rodacy ze Wschodu pozostaną w Polsce przez cały poświąteczny tydzień. Pojadą na wycieczkę do Krakowa, Częstochowy i Warszawy. W stolicy odwiedzą Sejm i Senat.

„W piątek przyjmie ich para prezydencka” – zapowiedział Wojciechowski.

PAP/RIRM

drukuj