fot. Monika Bilska

Red. M. Rutkowska z „Naszego Dziennika”: Zabijanie przez media

Jak wiele potrzeba słów, żeby powiedzieć prawdę? Jedno. A ile, by sfabrykować kłamstwo? Bardzo dużo. Codziennie użytkownicy aplikacji Google bombardowani są na swoich telefonach powiadomieniami z najbardziej popularnych portali i serwisów internetowych. Epatujące skrajnymi emocjami tytuły odsyłają do „informacji”, które nie mają nic wspólnego z opisywaniem i tłumaczeniem rzeczywistości. Kampania jest starannie zaplanowana, w fałszywym przekazie każdy szczegół jest ważny.

Tabloidowe serwisy żerują na tzw. clickbaitach: odbiorca zwabiony ekstremalnie podkręconym tytułem ma jedno zadanie – kliknąć w dany tekst, bo liczba kliknięć służy generowaniu zysków z reklam, które „wyskakują”, gdy otwiera się materiał.

Bardzo często w tego typu serwisach, portalach kreuje się nie fakty, ale faktoidy, przez które dąży się do sterowania nastrojami, albo tak preparuje informacje, żeby były przedrukowywane nawet przez media tradycyjne, uchodzące za poważne – zauważa dr Hanna Karp, medioznawca z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

Kłamstwa pod adresem Ojca

„Informacja” pod nazwą „partia ojca Rydzyka”, wyprodukowana na początku grudnia 2018 roku, to wyjątkowo ordynarne kłamstwo. Wiadomo, że prawo kanoniczne zabrania angażowania się duchownych w działalność partii, bo Kościół nie utożsamia się z żadną siłą polityczną. Wykorzystując informację, że prof. Mirosław Piotrowski nosi się z zamiarem powołania nowego bytu politycznego pod nazwą Ruch Prawdziwa Europa, ukuto kłamstwo, że ojciec Tadeusz Rydzyk zakłada partię.
Kłamstwa podane przez portal Wirtualna Polska natychmiast powieliły inne portale, serwisy i media społecznościowe. Jeden lajk, jeden retweet, udostępnienie powodują, że wiadomość błyskawicznie ląduje u setek tysięcy użytkowników sieci. Medioznawcy z USA twierdzą, że kłamstwa rozchodzą się sześć razy szybciej w sieci niż prawdziwe informacje. Bez weryfikacji i konfrontacji z innymi źródłami szybko zyskują rangę „wiarygodnej informacji”.

Fake news jest najbardziej idealnym obszarem manipulowania, bo człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, że pada ofiarą. Wyjątkowe kłamstwo, bardzo przemyślane, tym bardziej groźne, bo ukryte – stwierdza ks. bp Adam Lepa.

Wybitny znawca mediów nie ma wątpliwości, że fake newsy są perfidnym atakiem na świadomość człowieka. Ich destrukcyjna rola polega na tym, że ludzie zaczynają działać przedrefleksyjnie, pod wpływem impulsu. Wyłączają myślenie i bezkrytycznie biorą za dobrą monetę podawane treści, nie próbując ich weryfikować. I o to właśnie chodzi mocodawcom mediów rozpowszechniających kłamstwa: chcą wpływać na podejmowane przez społeczeństwo decyzje polityczne (vide kampania prezydencka w USA w 2016 roku), ekonomiczne, wybór wartości.

Nie miejmy złudzeń, że ci, którzy atakują ojca Tadeusza Rydzyka czy Radio Maryja, to są święci Franciszkowie, którzy nagle chcą swoim umysłem, ewangelicznym przykładem podnieść Kościół na wyżyny moralnego pokoju. Zupełnie o co innego chodzi. Widać, że są w to zaangażowani fachowcy – zwraca uwagę prof. Grzegorz Kucharczyk.

Jego zdaniem, nasilona kampania kłamstw o tzw. partii Rydzyka świadczy o tym, że organizatorzy antykościelnej nagonki doszli do wniosku, że plan A, czyli uderzenie poprzez film „Kler”, nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, więc przeszli do planu B, rozsiewając fałszywe informacje na temat dyrektora Radia Maryja. Najnowszą nagonkę na o. Tadeusza Rydzyka trzeba też widzieć w szerszym kontekście.

Z jednej strony kontynuowany jest generalny atak na Kościół, z drugiej – zbliżają się wybory, więc podjęto próbę wbicia klina, wprowadzenia jakichś konfliktów na szeroko rozumianej prawicy – tak postrzega sytuację prof. Kucharczyk.

Już teraz widać bardzo wyraźnie, że kampania wyborcza toczyć się będzie głównie na polu medialnym, partie i ich programy liczą się coraz mniej. W walce o nasze umysły i emocje ważne jest, kto uzyska przewagę w sieciach społecznościowych, kto narzuci swój przekaz, który będzie tym skuteczniejszy, im bardziej emocjonalny i… nieprawdziwy. „Tadeusz Rydzyk steruje służbami”, „Imperium rośnie”, „Tadeusz Rydzyk zmiażdżony”, „Prześwietlili garaż Rydzyka”, „Tadeusz Rydzyk skrytykowany na świecie”, „Rydzyk tworzy własną ARMIĘ! Imperium rozrasta się w zastraszającym tempie” – to tylko kilka tytułów rzekomych newsów, jakie serwis pikio.pl, sam określający się jako „o lekko tabloidowym nachyleniu”, wysyła codziennie na telefony. Próbka stylu „dziennikarzy”: „Chociaż oficjalnie duchowny odcina się od partii, to nieoficjalne źródła jednoznacznie wskazują na niego, jako głównego herszta nowego ugrupowania politycznego”. Toż to w czystej postaci propagandowe wypociny ubeckich politruków.

Niszczenie autorytetów

Zawartości tak spreparowanych „informacji” nie warto cytować, żeby nawet nieświadomie nie propagować kłamstw. Niech wystarczy, że liczba powiadomień ze wspomnianego serwisu idzie w miliony. Oto jak w prosty, bezbolesny sposób można zapanować mentalnie nad społeczeństwem. Mając w ręku taką władzę, są w stanie zdyskredytować niewygodne dla siebie autorytety, za pomocą kłamstwa i wzbudzania nienawiści kreując ich jako wrogów. Skutki takiej manipulacji są niszczące dla społeczeństwa.

Dzisiaj tzw. zwykły człowiek jest w trudnej sytuacji. Informacja jest tak podana, że ludziom nie przychodzi do głowy, że ktoś ich może oszukiwać – ubolewa ks. bp Adam Lepa i zwraca uwagę, że spreparowanie słownej zbitki „ojciec Rydzyk zakłada partię” było posunięciem bardzo perfidnym, obliczonym na to, by osłabić autorytet dyrektora Radia Maryja.

Ci, którzy nie należą do przyjaciół tego Radia, wiedzą, że jest ono bardzo skuteczne, najskuteczniejsze ze wszystkich. Żadne radio, nawet publiczne, nie jest tak skuteczne jak Radio Maryja. A ponieważ jest skuteczne, trzeba w nie uderzyć i ośmieszyć. Propaganda od dawna wykorzystuje tę metodę, przypisując komuś różne niecne czyny, żeby ukazać go w złym świetle. Dziś też tak próbuje się robić – tłumaczy ks. bp Adam Lepa.

„Skuteczność fake news wynika przede wszystkim z ich charakteru mimetycznego, to jest zdolności, by wydawały się prawdopodobnymi. Po drugie, wiadomości te, fałszywe, ale prawdopodobne, są podchwytliwe, w tym sensie, że potrafią przyciągać uwagę adresatów, opierając się na stereotypach i uprzedzeniach rozpowszechnionych w strukturze społecznej, wykorzystując emocje, które łatwo i niezwłocznie rozbudzić, takie jak lęk, pogarda, gniew i frustracja” – celnie opisuje naturę fake newsów Ojciec Święty Franciszek w orędziu na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

Wykorzystując te mechanizmy, spreparowany przekaz „partia ojca Rydzyka” może więc liczyć na jakiś poklask, zwłaszcza u ludzi wrogo nastawionych do Kościoła, którym lewicowo-liberalne serwisy i portale non stop wtłaczają do głów kłamstwa o rzekomym bogactwie dyrektora katolickiej rozgłośni i jego „imperium”. – Patrzcie, teraz chce mieć własną partię. No, tego już za dużo, zróbcie coś z tym – syczą autorzy kłamstw w mediach.
Eksperci zauważają, że nowe media cyfrowe bardzo chętnie budują swój zatruty przekaz, sięgając po tzw. propagandę niszczącą.

Ma charakter skrajnie negatywny, każda informacja, nawet najmniejsza, buduje niechęć, niszczy, obniża poziom percepcji społecznej. Nie opisuje np. medium, jakim jest Radio Maryja lub Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, czy wszelkiego rodzaju akcji i przedsięwzięć, które podejmuje to środowisko, tylko pokazuje je negatywnie – wskazuje dr Hanna Karp.

Eliminowanie Radia Maryja

Kłamstwa, oszczerstwa, obmowa to stały arsenał propagandystów. Ledwo Radio Maryja zaistniało, początkowo jako mała stacja, a już stało się obiektem ataków i manipulacji. Najpierw stosowano metodę przemilczenia. Gdy w 1993 roku Ojcowie Redemptoryści uzyskali koncesję na nadawanie w formacie ogólnopolskim i gdy okazało się, że to Radio nie jest tylko rozgłośnią dla ludzi starszych i chorych, radiem dewocyjnym, ale odważnie podejmuje problemy polskiej rzeczywistości, upodmiotawia społeczeństwo, machina kłamstw ruszyła pełną parą. Niezależność Radia Maryja przeraziła media lewicowo-liberalne i środowiska antykatolickie walczące z Bogiem, z Kościołem. Obecna kampania to kolejny etap walki z największą rozgłośnią katolicką w Polsce i na świecie.

Ma na celu całkowite wyeliminowanie Radia Maryja z debaty publicznej, zadanie śmierci cywilnej, żeby ten podmiot nie tylko nie liczył się w przestrzeni publicznej, ale był wykluczony przez tych, którzy mogliby się nim ewentualnie zainteresować – podkreśla dr Hanna Karp.

W dobie, gdy o prestiżu i zasięgu oddziaływania decyduje kapitał społeczny, czyli zaufanie, wiarygodność, zadanie śmierci publicznej przez media jest bardzo groźne. Ojciec Tadeusz Rydzyk często przypomina słowa, które usłyszał u zarania Radia Maryja od znajomego księdza z zagranicy: „Tadeusz, oni cię zabiją. Odbiorą ci dobre imię”. Antykatolickim manipulatorom takie medium jak Radio Maryja przeszkadza w planach wyrwania Boga z serc ludzi, więc kampania oczerniania ojca dyrektora jest cały czas ich priorytetem.
Wyjątkowo podłe jest wykorzystywanie w walce z katolickim kapłanem osoby Ojca Świętego Franciszka. „Papież Franciszek o ojcu Rydzyku: wymiotować mi się chce, jak go widzę” – z tak totalnie zakłamanego tytułu „informacji” spreparowanej niedawno przez serwis pikio.pl czytelnik nie dowie się, że wypowiedź Papieża – z 2013 roku! – dotyczyła ogólnie ubóstwa, absolutnie nie miała nic wspólnego z dyrektorem Radia Maryja, Franciszek w ogóle nie wymienił żadnego nazwiska. Tymczasem serwis brutalnie kłamie: „W niesamowicie ostrych słowach zaatakował między innymi ojca Rydzyka, a stanowczość, z jaką to zrobił i słowa, których użył sprawiły, że o wypowiedzi mówiło się na całym świecie”. (Warto zwrócić uwagę, że „dziennikarze” serwisu mają problemy z poprawnym formułowaniem zdań w języku polskim).

A do ilu osób dotarło wyjątkowo toporne kłamstwo w postaci tweeta poseł Kingi Gajewskiej, która zaatakowała o. Tadeusza Rydzyka, imputując, że rzekomo miał otrzymać od bezdomnego maybacha. Stare kłamstwo, mimo że wiele razy zdementowane, powraca w nowych szatach i sieje zamęt.

Zastanawiający jest kontekst czasowy, zbieżność chronologiczna kłamstw o „partii ojca Rydzyka” z akcją Owsiaka. Jeden komunikat brzmi, że ojciec tworzy partię, drugi – ktoś zbiera pieniądze dla chorych dzieci. Jaki kontrast! Z jednej strony chciwi władzy i pieniędzy księża, a z drugiej – bezinteresowni świeccy. Chodzi o emocje, nie o fakty. Komunikat jest jeden od lat: ojciec Tadeusz Rydzyk i Radio, które stworzył, to wielka przeszkoda – uważa prof. Grzegorz Kucharczyk.

Stygmatyzacja

W konstrukcji ostatniej fali kłamstw na temat Radia Maryja uderza wielokrotne powtarzanie zbitki „imperium ojca Rydzyka”. Kłamstwo wielokrotnie wbijane ludziom do głowy dla niektórych stanie się w końcu prawdą. Ten stary zabieg propagandowy już dawno przećwiczył naczelny propagandysta III Rzeszy Joachim Goebbels. Temu służy też zabieg personalizacji dzieł wyrosłych przy Radiu Maryja.

– „Szkoła ojca Rydzyka”, „Radio ojca Rydzyka”, „fundacja ojca Rydzyka”, wszystko jest spersonalizowane, żeby stworzyć wrażenie, że ojciec Rydzyk jest jakimś magnatem, posiada własne państwo, w którym ma swoje radio, szkołę – podkreśla prof. Kucharczyk. Poza tym nazwa „imperium” brzmi złowrogo i taki podprogowy komunikat wysyłany jest do odbiorców. Portal naTemat.pl krzyczy: „Imperium jeszcze bardziej się rozrośnie. Tadeusz Rydzyk chce wydawać nową gazetę”. Ten sam serwis nie prześwietla struktury własności mediów w Polsce, nie rozdziera szat nad dominacją kapitału zagranicznego. Nikt nie mówi o „imperium Solorza”, „imperium Michnika”, tylko stygmatyzuje się jedną rozgłośnię – katolicką.

Długi żywot kłamstwa o „imperium ojca Rydzyka” – kto dziś pamięta, że w 2002 roku telewizja publiczna wyemitowała film Jerzego Morawskiego właśnie pod tym tytułem – pokazuje, że tę manipulację cechuje duża skuteczność. Kłamcy unikają podawania podstawowych faktów, że Radio Maryja jest kościelną osobą prawną, właścicielem koncesji jest zgromadzenie redemptorystów, a rozgłośnia utrzymuje się z dobrowolnych ofiar słuchaczy, co decyduje o jej niezależności informacyjnej i sile medialnej.

Największym kapitałem są więc ludzie gotowi pomagać i to oni stanowią prawdziwą siłę Radia. Media lewicowo-liberalne z rozmysłem jednak odwracają tę sytuację w myśl rozkazu wydanego wiele lat temu na łamach „Gazety Wyborczej”: uderzajmy w ten mur, a doczekamy się Radia Maryja bez ojca Rydzyka. Bo gdy rzeczywistość zostanie całkowicie odwrócona, wtedy, jak zwraca uwagę dr Karp, odbiorca uwierzy propagandzie niszczącej.

Nawała kłamstw uderzających w katolicką rozgłośnię i w ojca Tadeusza Rydzyka musi w końcu doczekać się reakcji aparatu państwa – nie może być tak, że wymiar sprawiedliwości umarza zgłaszane sprawy lub w ogóle ich nie podejmuje. Kłamcy muszą ponieść odpowiedzialność prawną.

red. Małgorzata Rutkowska, „Nasz Dziennik”

drukuj