fot. PAP/Andrzej Grygiel

Ratownicy dotarli do kolejnego górnika. Lekarz stwierdził, że mężczyzna nie żyje

W niedzielę po południu ratownicy wydobyli kolejnego z górników poszukiwanych po tąpnięciu w kopalni Zofiówka. Okazało się, że mężczyzna nie żyje; dokonano identyfikacji. To druga śmiertelna ofiara sobotniego wstrząsu. Trwają poszukiwania kolejnych trzech zaginionych.

Daniel Ozon, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej poinformował, że ciało zidentyfikowali pracownicy kopalni i osoba z dalszej rodziny. Wcześniej ratownicy dotarli do innego górnika. Okazało się, że mężczyzna nie żyje. Miał 38 lat, w spółce pracował od 10 lat.

Przed południem do kopalni przyjechał prezydent Andrzej Duda. Spotkał się z ratownikami i odwiedził w szitalu rannych górników.

Po sobotnim wstrząsie w kopalni Zofiówka-Jastrzębie uwięzionych pozostaje trzech górników. Ratownicy usiłują dostać się do poszkodowanych dwiema drogami dojścia. Po drodze natrafiają na przewężenia i częściowo zasypane chodniki, przez które muszą się przebić. Akcję utrudnia dodatkowo wysoka temperatura panująca pod ziemią.

Ogółem w akcji poszukiwawczej bierze udział ponad 200 osób. Obecnie pod ziemią jest 85 ratowników.

Wszystkie zastępy zostały zgromadzone w maksymalnej ilości na dole wraz z całym sprzętem. Wspomagają nas też zastępy z innych spółek górniczych. Wszyscy pracują od rana na dole. Priorytetem dla nas jest dostarczenie jak największej ilości tlenu do obszaru zagrożonego – mówił prezes JSW Daniel Ozon na porannej konferencji prasowej.

Poinformował, że na krótszej trasie budowane są węzły wentylacyjne.

Przez całą noc ponad 100 m tego odcinka drogi napowietrzania zostało wybudowane – powiedział.

W aparacie tlenowym ratownik może pracować nie dłużej niż 100-120 minut. – Im więcej tego tlenu dostarczymy nowymi lutniami (instalacje dostarczające tlen – przyp. red.), tym dłużej ci ratownicy będą mogli pracować – wyjaśnił Ozon.

Sztab akcji ratowniczej ocenia, że poszukiwani górnicy są uwięzieni między 450 a 700 metrem wyrobiska – prawdopodobnie tam znajdowało się epicentrum podziemnego wstrząsu.

Do wstrząsu doszło w sobotę ok. godz. 11.00. Pod ziemią pracowało w tym czasie ok. 250 górników. Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) informowała, że ewakuowano wszystkich, oprócz siedmiu górników pracujących na tzw. przodku w grupie 11 osób. Czterem udało się wydostać na powierzchnię. Dwóch trafiło już do szpitala, z trzecim nawiązano kontakt, ale los czterech jest nieznany.

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Adam Mirek zapowiedział powołanie komisji, która ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności wypadku. Jak podała JSW, „przyczyną tąpnięcia był wstrząs samoistny spowodowany warunkami naturalnymi”. Był to najsilniejszy wstrząs w historii kopalni Zofiówka – w popularnej skali Richtera jego siłę ocenia się na 3,42 stopnia.

Premier Mateusz Morawiecki pozostaje w stałym kontakcie ze sztabem kryzysowym, na bieżąco odbiera meldunki o przebiegu akcji ratunkowej w kopalni Zofiówka – poinformowała w niedzielę rano rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

W sobotę wieczorem premier odwiedził kopalnię Zofiówka; spotkał się ze sztabem akcji ratowniczej, przedstawicielami JSW i nadzoru górniczego. Szef rządu odwiedził też poszkodowanych górników w jastrzębskim szpitalu.

TVP Info/RIRM

drukuj