fot. twitter.com/OrdoIuris

Raport Ordo Iuris „Praworządność proceduralna w PE”

W Brukseli w Parlamencie Europejskim odbyła się prezentacja raportu Ordo Iuris „Praworządność proceduralna w Parlamencie Europejskim” przygotowanego na zlecenie niezrzeszonego europosła Dobromira Sośnierza.

Raport „Praworządność proceduralna w Parlamencie Europejskim” został przygotowany w oparciu o wszystkie sesje, które odbyły się w okresie od października 2017 roku do października roku bieżącego. Jak mówił Dobromir Sośnierz, na pierwszych głosowaniach odbywających się w instytucji europejskiej był w szoku.

– Tempo głosowań na pierwszej sesji było szokujące. Nie wiedziałem, że w taki sposób można było przegłosować prawo dla tak wielkiej ilości ludzi – mówił europoseł podczas prezentacji raportu.

W dokumencie zwrócono uwagę m.in. na kwestię głosowania optycznego, która – jak zauważył dr Tymoteusz Zych, redaktor naukowy przedstawionego raportu – „jest standardem, który w praktyce funkcjonowania Parlamentu Europejskiej, jest powszechnie przyjęty”.

– W regulaminie PE elektroniczna weryfikacja głosowań jest traktowana jako wyjątek. Tymczasem podstawową zasadą pozostaje weryfikacja ogromnej grupy posłów przez przewodniczącego, która występuje w niezwykle krótkim czasie. (…) Mamy więc do czynienia z systemową dysfunkcjonalnością. (…) Weryfikacja – zgodnie z art. 178 ust. 1 regulaminu – stanowi jedynie wyjątek, który powinien być stosowany w przypadku wątpliwości. (…) Zbadaliśmy wszystkie sesje od października 2017 do października 2018 roku. Nie możemy jednak stwierdzić – bo nagrania z posiedzeń tego nie pokazują – ile rzeczywiście razy prowadzący stwierdził, że występuje większość, mimo że jej nie było. Natomiast możemy stwierdzić, ile razy elektronicznie podważono ocenę przewodniczącego. (…) W ogromnej części taka inicjatywa nie wystąpiła – wskazał dr Tymoteusz Zych.

Jak wskazano w raporcie, podczas głosowania nad poprawką 42 cz. I do projektu sprawozdania nt. stanowiska Rady w sprawie projektu budżetu ogólnego Unii Europejskiej na rok budżetowy 2019 przewodniczący David Sassoli stwierdził na podstawie większości optycznej, że poprawkę odrzucono. W głosowaniu elektronicznym natomiast została przyjęta większością 414 głosów.

W raporcie wskazywano, że dość często podczas głosowania przewodniczący stwierdzał na podstawie większości optycznej, że poprawkę odrzucano. Tymczasem w głosowaniu elektronicznym została ona przyjmowana. Lub odwrotnie – poprawkę przyjmowano, a głosowanie elektroniczne wskazywało, że została ona odrzucana.

– Jak można nie zauważyć przykładowo 320 posłów, którzy głosowali za poprawką? To jest coś, co na pierwszy rzut oka wydawałoby się niemożliwe. Podejrzewalibyśmy chociażby złą wolę. Przecież 320 posłów to jest blisko połowa członków PE. Natomiast, żeby wyjaśnić mechanizm, należy spojrzeć na przykładowe nagranie i na nim zobaczymy, że w tej konkretnej sytuacji większość posłów w ogóle nie reaguje. (…) Część z nich czyta sobie książki, część przygotowuje wystąpienia, ale nie są oni zainteresowani podnoszeniem ręki. Wobec tego przewodniczący opiera się na głosach tych, którzy rękę podnieśli. Inna sprawa, że możemy zobaczyć przypadki ludzi, którzy mogą podnosić rękę i „za”, i „przeciw” i „wstrzymujących się” – powiedział dr Tymoteusz Zych.

Dokument przedstawia również problem tempa głosowań w Parlamencie Europejskim. Jak wskazał dr Tymoteusz Zych, „podczas niektórych posiedzeń czas głosowań średnio wynosi nawet mniej niż dwie sekundy na jedno głosowanie”.

– W przypadku okresu, który był przez nas badany, nawet blisko półtorej sekundy średnio na jedno głosowanie – to wynik najszybszy. Natomiast górna granica to jest całe 8,5 sek. na jedno głosowanie. W większości przypadków oscyluje to w granicach od 2 do 4,5 sekundy. W tym czasie musi zostać odczytany przedmiot głosowania, czego ono dotyczy, i musi być możliwość zabrania głosu „za”, „przeciw” i „wstrzymujących się”. Odbiorcy nie zawsze sobie z tymi komunikatami w tak krótkim czasie radzą – zaznaczył dr Tymoteusz Zych.

Redaktor naukowy raportu zwrócił również uwagę na problem z tłumaczeniem symultanicznym, wskazując, że „przewodniczący prowadzący obrady posługuje się swoim językiem narodowym. W związku z tym, jego słowa – żeby doszło do skutecznego głosowania – muszą zostać przetłumaczone na język, którym posługują się sami posłowie”.

– To jest skomplikowane logistycznie zadanie. Proszę sobie wyobrazić, że tłumacz próbuje przetłumaczyć w ciągu około 3-4 sekund coś więcej niż dłuższe zdanie, czyli nazwę aktu, podać informacje o tym, jakie są aktualnie opcje głosowania. W praktyce mamy do czynienia z jednym wielkim chaosem i z notorycznie zdarzającymi się sytuacjami, w których tłumacze nie nadążają za słowami wypowiadanymi przez przewodniczącego. (…) Zdarzają się pomyłki. Biorąc pod uwagę czas, w jakim się głosowania odbywają, da się to zrozumieć. Przykładowo 12 września 2018 r. tłumacz polski podaje, że głosowanie odbędzie się ws. sprawozdania zawarcia umowy o transporcie lotniczym z Kanadą, po czym mówi, że jednak w sprawie przyjęcia Chorwacji, ale nie podaje w jakiej sprawie. (….) Sytuacja, w której się znajduje (tłumacz – red.) uniemożliwia mu poprawienie się i wyjaśnienie, nad jakim aktem rzeczywiście głosują posłowie. Dlaczego mamy z tym do czynienia? Podstawowymi przesłankami jest po prostu wygoda związana z tym, że głosowania optyczne zajmują mniej czasu – podkreślił dr Tymoteusz Zych.

Raport został przygotowany na zlecenie europosła Dobromira Sośnierza przez Fundację Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego przy współpracy z ekspertami Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Na zaproszenie europosła Dobromira Sośnierza do Parlamentu Europejskiego przybyli dziś dziennikarze – w tym z Radia Maryja Mateusz Rzepecki i Grzegorz Majewski – którzy wzięli udział m.in. w prezentacji raportu Ordo Iuris „Praworządność proceduralna w PE”. Zaproszeni goście biorą też udział w konferencji nt. Parlamentu Europejskiego.

RIRM

drukuj