fot. PAP/Waldemar Deska

Rajd katyński dotarł do celu

Rajd katyński dotarł już do Katynia. Po drodze motocykliści odwiedzili także Smoleńsk. Na miejscu katastrofy była sprawowana Msza święta. 

Motocykliści rajdu katyńskiego dotarli do celu. Dla wielu z nich wizyta w Katyniu to sprawa osobista.

– Osobiście jestem związany ze względu na rodzinę babki. Brat babki został zamordowany w Katyniu. Od zawsze chciałem tu przyjechać i wreszcie w tym roku się udało – mówi Paweł Węgrzecki, uczestnik rajdu katyńskiego.

Wiosną 1940 roku zginęło tutaj ponad dwadzieścia tysięcy Polaków.

– Dopiero będąc tutaj można zrozumieć i poczuć tragedię tych osób i jaka to była wielka zbrodnia, jak wielu ludzi, wiele cierpień, ich rodzin, zostało na tej ziemi – podkreśla uczestniczący w rajdzie Jacek Rogowski.

Bo na co dzień trudno sobie wyobrazić, co czuli Polacy prawie osiemdziesiąt lat temu.

– Cóż może powiedzieć człowiek, który nigdy nie zaznał głodu, biedy, więzienia? Ja miałem w życiu szczęście – mówi uczestnik Jakub Radziszewski.

Po drodze do Katynia motocykliści odwiedzili także Smoleńsk. Na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu była sprawowana Msza św.

– Z jednej strony jest miłosierdzie, jest przebaczenie – tak, mamy przebaczać z  serca, ale mamy pamiętać – wskazywał podczas homilii uczestniczący w Rajdzie Katyńskim o. Ptolemeusz Kuczmik.

I właśnie ta pamięć, zarówno o Katyniu jak i o katastrofie w Smoleńsku, skłania motocyklistów do działania. Tym bardziej, że na miejscu nikt o tragedii Polaków nie pamięta.

– Jest to miejsce oddania czci, oddania pamięci ludziom bardzo ważnym dla naszego kraju, a dzisiaj jest mi smutno, przykro, jestem bardzo rozgoryczony, że kraj, podobno europejski, doprowadził do takiego stanu, że jest to rodzaj śmietniska – zaznacza Andrzej Michewicz, uczestnik.

Miejsce jest zaniedbane i zarośnięte chwastami. Nikt o nie nie dba. Rajd Katyński z Rosji uda się do Gruzji, gdzie w stolicy tego kraju, Tbilisi, motocykliści uporządkują groby Polaków.

TV Trwam News/RIRM

drukuj