fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

R. Terlecki: Nie chcemy UE dwóch prędkości; nie chcemy powrotu do podziału Europy

Polska nie chce Unii Europejskiej dwóch prędkości; „nie chcemy powrotu do czasu podziału Europy” – podkreślił wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS). Przestrzegał, że kraje aspirujące do UE jak Gruzja, Ukraina, Mołdawia, Macedonia mogą się zniecierpliwić, tak jak to się stało w przypadku Turcji.

Ryszard Terlecki uczestniczył w XI Forum Europa-Ukraina w Jasionce koło Rzeszowa.

„Mówimy bardzo stanowczo: my nie chcemy Unii dwóch prędkości. Nie chcemy powrotu do czasu podziału Europy. A jeżeli Niemcy, Francja, najsilniejsi gracze UE uznają, że taki podział jest dla nich najwygodniejszy i go przeforsują, to mówimy na to: my się zmobilizujemy we Wschodniej i Środkowej Europie” – mówił polityk, który wziął udział w panelu „Integracja czy dezintegracja. Dokąd zmierza Europa?”.

Ocenił, że kraje tej części kontynentu „są w wielu aspektach podobne do siebie”.

„Choćby przez to, że wszystkie przeszły epokę sowiecką. Są przywiązane bardzo do swojej suwerenności. Cenią te wartości, które w Zachodniej Europie są odrzucane dziś przez liberalny establishment” – mówił wicemarszałek Sejmu.

Przekonywał, że w „naszej części Europy szanujemy religię, a w Europie Zachodniej tę religię się lekceważy, bądź wypycha wręcz z przestrzeni publicznej”.

Jego zdaniem, niebezpieczne dla „całej UE, jedności europejskiej” jest „boczenie się na kraje, które wybierają inną drogę niż liberalno-lewicowy kierunek polityczny”.

„My nigdy się na to nie zgodzimy i chcemy temu w różny sposób, jak to będzie możliwe, przeciwdziałać” – wskazał.

W ocenie Ryszarda Terleckiego UE przeżywa w tej chwili najwyższy kryzys w swej historii.

„Kryzys dramatyczny, z którego wydaje mi się establishment unijny nie do końca zdaje sobie sprawę. Polega on na tym, że jedno z najważniejszych państw UE ją opusza i to jest ogromna porażka Unii. Ponosząc taką porażkę, Unia, albo raczej biurokracja unijna, równocześnie mnoży wątpliwości, zastrzeżenia i warunki wobec innych państw, które mają być przyjęte” – podkreślił.

Dowodził, że jesteśmy także świadkami innego „w gruncie rzeczy opuszczenia UE”.

„Otóż Turcja, która od początku lat. 60. zabiega o to, żeby się znaleźć w Unii, przestaje się nią interesować, zniecierpliwiona tym, co ją spotkało” – mówił wicemarszałek Sejmu.

Nie wykluczył, że podobnie jak Turcja, mogą uczynić kraje aspirujące do UE jak Gruzja, Ukraina, Mołdawia, Macedonia.

„Mogą się zniecierpliwić, tak jak to się stało w Turcji. Mogą powiedzieć któregoś dnia: Dajcie nam spokój. Skoro robicie taką łaskę, to my dziękujemy” – stwierdził Ryszard Terlecki.

Zwrócił uwagę, że wspólnoty europejskie powstały „w kontrze do niebezpieczeństwa, które rodził komunizm”. Z kolei w latach 90. ub. wieku celem UE była integracja z tą „częścią kontynentu, która wydobywała się spod sowieckiej niewoli, spod sowieckiej dominacji”.

Jego zdaniem należy zadać „sobie pytanie, co jest teraz celem Unii” i przed jaką perspektywą stoi Wspólnota.

PAP/RIRM

drukuj