fot. Tysol.pl

R. Proksa: Propozycje MEN ws. podwyżek dla nauczycieli – na razie za mało konkretne

Propozycje Ministerstwa Edukacji Narodowej ws. podwyżek dla nauczycieli są na razie za mało konkretne; oświatowa ,,Solidarność” czeka na większe pieniądze, jakie zaproponuje resort – mówi w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ ,,Solidarność” Ryszard Proksa.

Wczoraj w Centrum Partnerstwa Społecznego ,,Dialog” minister edukacji Anna Zalewska spotkała się najpierw z przedstawicielami oświatowej ,,Solidarności”, a następnie z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych.

Po spotkaniu szefowa MEN poinformowała, że resort złożył związkowcom kilka propozycji, liczonych w setkach milionów złotych. Chodzi m.in. o jednorazowy dodatek na start dla nauczycieli stażystów i rozwiązanie dotyczące tzw. godzin karcianych. 

Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego twierdzą jednak, że wyszli z rozmów z niczym. Prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował wczoraj o rozpoczęciu procedury zmierzającej do wszczęcia sporu zbiorowego. 

,,Solidarność”, która prowadzi własne negocjacje płacowe z rządem i MEN, wyraża niezadowolenie, ale na razie czeka na decyzje resortu, o czym mówi przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ ,,Solidarność” Ryszard Proksa. 

– Oczywiście wyraziliśmy swoje niezadowolenie z tej waloryzacji i umówiliśmy się – ministerstwo poprosiło nas, żeby dać im jeszcze kilka dni, że jeszcze raz przeliczą i zaproponują nam jakiś inny czy większy, trudno mi powiedzieć, jak duży, wzrost wynagrodzeń na ten rok. Czekamy do 15 stycznia, a żadnych decyzji nie mamy, jeśli chodzi o formę protestu i protest, bo dopiero się okaże, jak będziemy już znać końcowe postanowienia czy końcowe propozycje MEN-u – wskazuje Ryszard Proksa.    

Do zapowiedzi ZNP o rozpoczęciu sporu zbiorowego odniósł się już m.in. wiceminister edukacji Maciej Kopeć. Polityk powiedział w mediach, że kierownictwu MEN jest przykro, że poważne rozmowy dotyczące nauczycieli potraktowano jak happening z żółtymi kamizelkami. Dodał, że utrudniło to rozmowy. 

RIRM

drukuj