fot. PAP/EPA

Putin zapowiada współpracę z nowymi władzami Ukrainy

Prezydent Rosji Władimir Putin zadeklarował w piątek, że Moskwa będzie współpracować z władzami Ukrainy, wyłonionymi po niedzielnych wyborach. Z zadowoleniem zapewnienie rosyjskiego prezydenta przyjął szef MSZ Ukrainy Andrij Deszczyca.

„My już dzisiaj pracujemy z ludźmi sprawującymi tam władzę. Po wyborach – oczywiście – będziemy pracować z nowo wybranymi strukturami” – oświadczył Putin, odpowiadając podczas 18. Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu na pytanie, czy Rosja uzna wyniki wyborów na Ukrainie. Dodał, że Moskwa uszanuje rezultaty głosowania. Powtórzył jednak, że „byłoby mądrzej”, gdyby na Ukrainie najpierw przyjęto nową konstytucję, a dopiero potem przeprowadzono wybory – zarówno prezydenta, jak i parlamentu.

Zapytany wprost, czy gotowy jest do współpracy z prawdopodobnym zwycięzcą niedzielnych wyborów prezydenckich Petrem Poroszenką, Putin odpowiedział: „Niech najpierw Ukraina spłaci długi wobec Rosji”.

Ocenił też, że na Ukrainie „trwa wojna domowa na pełną skalę”. Powtórzył przekonanie, że na Ukrainie doszło do „przewrotu państwowego”, który – jak to ujął – „wsparli nasi partnerzy amerykańscy i europejscy”.

Minister Deszczyca oświadczył, że – o ile zapowiedzi zostaną zrealizowane – strona ukraińska będzie „z zadowoleniem witać nie tylko oświadczenie Rosji, ale i jej konkretne działania w sprawie uznania ukraińskiego rządu i nawiązania współpracy z prawomocnie wybranymi rządem i prezydentem Ukrainy”.

Według niego na stanowisko Rosji wpływa między innymi reakcja społeczności międzynarodowej, w tym sankcje personalne i zapowiedź możliwych sankcji wymierzonych w gospodarkę.

W ukraińskich wyborach startuje 21 kandydatów. Zgodnie z ostatnim, czwartkowym, sondażem największe szanse na zwycięstwo w wyborach ma biznesmen i były szef dyplomacji Petro Poroszenko. Głos zamierza oddać na niego 45 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu utrzymuje się była premier Julia Tymoszenko, która cieszy się poparciem 13,3 proc. respondentów.

O udział w głosowaniu zaapelował do Ukraińców p.o. prezydenta Ołeksandr Turczynow. Podkreślił, że tylko wspólnym wysiłkiem Ukraińcy zdołają zbudować silne, demokratyczne państwo. Wskazał, że przez ostatnie trzy miesiące wrogowie Ukrainy robili wszystko, aby zdestabilizować sytuację w kraju i zerwać proces wyborczy, ale Ukraińcy wykazali się siłą i mądrością. Ukraińskie władze zaś, jak powiedział, czyniły wszystko, by kampania wyborcza odbywała się uczciwie i w sposób przejrzysty.

Bezpieczeństwa w punktach wyborczych ma strzec ponad 55 milicjantów i ok. 11 tys. funkcjonariuszy służb ds. sytuacji nadzwyczajnych – poinformowało ukraińskie MSW.

Według Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) częściowo lub całkowicie została zablokowana praca 20 z 34 okręgowych komisji wyborczych we wschodnich obwodach – donieckim i ługańskim.

Zajmująca się monitoringiem wyborczym organizacja „Opora” ostrzegła przed możliwym sabotażem ze strony niektórych członków komisji wyborczych. Zwróciła też uwagę, że według jej najbardziej optymistycznych prognoz w obwodach donieckim i ługańskim będzie mogło oddać głosy około 50 proc. wyborców – o ile organy władzy i struktury siłowe podejmą niezbędne kroki w tym kierunku.

Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton oświadczyła, że wybory to gwarancja załagodzenia napięcia w kraju i znaczący krok ku rozwiązaniu konfliktu. UE liczy na „wolne, sprawiedliwe i przejrzyste wybory” na Ukrainie – napisała Ashton w komunikacie wydanym – jak sama podkreśliła – w imieniu wszystkich państw Unii.

Prezydent Bronisław Komorowski wyraził nadzieję, że wybory dadzą legitymację nowej władzy i przyniosą stabilizację.

Szef grupy informacyjnej sił antyterrorystycznych Władysław Selezniow przekazał w piątek, że w ramach operacji antyterrorystycznej w okolicach miasta Rubiżne w obwodzie ługańskim zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy, a siedmiu zostało rannych. Według niego, zabitych zostało 20 prorosyjskich separatystów, a ok. 30 odniosło obrażenia.

Po południu doniecka administracja obwodowa poinformowała, że w bitwie koło wsi Karłówka między bojownikami proukraińskiego, ochotniczego batalionu „Donbas” a separatystami zginęła jedna osoba a dziewięć zostało rannych.

Szef rosyjskiego sztabu generalnego generał Walerij Gierasimow oświadczył, że rosyjskie wojska, które prowadziły planowe ćwiczenia w pobliżu granicy rosyjsko-ukraińskiej, zaczęły wracać do miejsc stałej dyslokacji; zajmie im to około 20 dni.

PAP

drukuj